reklama

Ciąża po 40

Czesc, Laski! Melduje poslusznie ze zyjemy. Na "styczniowki" nie wchodze bo mi nie po drodze. Wole tu i na Kaciku Zadumy - wystarczy. Kiedys nie wchodzilam bo balam sie ze i tak gdzies po drodze odpadniemy, a teraz... dobrze mi tu.:-D Czytam Wasze wpisy i smieje sie z opisow zachowan maluszkow... Mowie Rajmundowi zeby sie uczyl a on sie nabija ze teraz studiuje bechawior mlodziezy. Ciekawa jestem co on ze seoja mlodzieza bedzie robil. :-DMilej niedzieli!
 
reklama
Basiu ... musze Cię zasmucić ... Młody jak miał 6 tygodni to spał. Pokrzywił się czyli mało skoordynowanie uśmiechał - do mnie albo do swego biało-czarnego kolegi i zasypiał ... nawet teraz leży na macie ... wywija kończynami i ma radochę :-D mnie widzi ... wydaję jakieś odgłosy paszczom w jego kierunku i już.
 
I ja wpadam na sekundę pewnie, młoda w sumie sporo śpi, tyle, że dużo z tego spania jest u mnie na rękach wtuloną w cyca, jak odkładam do łóżeczka to rzadko kiedy tam dłużej poleży, jak to u Was było??
 
ech ... różnie. mnie wszyscy mówili żeby jak przestaje ssać odkłądać go do łózeczka, "odrywać" do cyca, butelki... zresztą na samym początku potrafił wisieć na cycy kilka godzin: tak jak piszesz sen przy cycu, łóżeczko wycie ... Na samej butli też tak było ... ale byłam bestialska i ... do łózeczka a potem 3/5/7 :-D
Po 3 minutach zaglądaliśmy do niego, bez słowa ... potem po 5 ... potem po 7 ... jak po 7 dalej wył tzn. że ma mokro albi nadal jest głodny ... fakt trzeba się uodpornić na czasem 15 minut wycia ... ale faktycznie u ans to działa. najczęściej po 5 minutach zasypia...
 
aaaaa...no to kumam o co chodzi...ale to takie moje maleńkie kochane, wyniuniane, nie mam serca:-):-):-)....ale chyba pomalutku będę musiała pokazać kto tutaj rządzi;-):-D
A co z kichaniem dziewczyny, ona mi troche kicha, w nosku sucho, kaszlu nie ma, czy wasze bobasy też kichały na początku?? Jutro mam wizytę położnej środowiskowej to zresztą jeszcze ją popytam...
 
Kichał i kicha nadal :-D po mnie ma kichanie 2 razy. To ponoć normalne i nie jest objawem kataru ani przeziębienia :-)
No ja jestem gruboskórna z tego wniosek ... nie kołyszę, nie noszę, jak płacze to nie biegnę od razu ... :baffled:
 
Mnie już przez myśl przeszło, że to jakieś objawy alergii bo oczywiście zwierzęta się pałętają w pobliżu małej cały czas, chociaż już się troche uspokoiły po pierwszym szoku :)))))

Marzenko podziwiam i chylę czoła, że przebrnęłaś przez przeprowadzkę!!!
Buziaki dla Was wszystkich, chyba muszę iść...bo już mnie dochodzą dosyć "poważne"odgłosy z pokoju :)))))
 
Misia, nie jestes gruboskorna tylko konsekwentna. Tak ma byc! Male od poczatku probuja wymuszac i doskonale kombinuja - wrzask = wezma na rece, czyli trzeba sie drzec, prawda? Metoda zagladania do dziecka zeby wiedzialo ze ktos jest w poblizu (mozna sie cichutko odzywac, jak najbardziej, mozna dotknac, ale nie brac na rece) wystarcza zeby mlode nie poczulo sie porzucone, zagrozone. I dosc. Ja sobie rozpuscilam mlodego, nauczywszy go ze spimy razem, ze jak go klade to leze z nim. Nie takie glupie dziecie, juz dwumiesieczne macalo lapa czy jestem obok i jesli pomachalo lapa i nie wymacalo zaczynalo wyc. Efekt? Musialam z nim spac.
 
Majuska, nie martw się, moja też kicha, podobno płucka sobie czyszczą dzieciaczki. I ja też jakoś nie mam serca tego dzidziusia mojego zostawiać, ale mam plan - niestety muszę nauczyć ją samodzielnego zasypiania, bo inaczej kręgosłup odmówi mi posłuszeństwa. Ale na razie talię sobie wyrabiam obracając tułów wokół osi na nieruchomych nogach ;)) Przynajmniej taki pożytek jest z bujania.
Ja to w ogóle dałam doopy, bo bez rożka małej nie odłożę do łóżeczka, bo natychmiast się budzi. Widzisz Kłaczku, ja to dopiero rozpuściłam bejbika :)
Misiu, no toś mnie nie pocieszyła... No nic, każde dziecko jest inne a ja się pocieszam, że niektórzy mają gorzej ;)

Ha, a do nas wpadli moi rodzice i na chwilkę małą na spacer wzięli a my zjedliśmy obiad w spokoju. Dobrze mamy, nie?
 
reklama
Majuska spytaj o czkawkę :-D bo Młody czka znów. Jak był młodszy (ależ to brzmi :-D ) to się go otuliło albo cyc i po czkawce ... a teraz po jedzeniu mu się odbija a potem czka ... i nic nie pomaga :baffled: Ja też może bym serca nie miała gdybym je miała ;-)
A moja konsekwencja ma źródło we wszystkie błedach znajomych ... noszenie, kołysanie, "wózkowanie", tudzież hardcorowo: jazda samochodem ...
Basiu od czasu pojawienia się Młodego obiad jedliśmy razem kilka razy ale chyba ma sie ku lepszemu ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry