reklama

Ciąża po 40

Ewa nie jestem ornitolog, ale 15 kg indyka w życiu nie widziałam :eek: Tak maksymalnie to mi się jakieś 7 kg przewinęło przez kuchnię w okresie wielkanocnym. To chyba amerykańskie mutanty:))) no i jak go upchnąć w piekarnik jeszcze w brytfance?
 
reklama
Ewa resztki z dziesiejszej wieczerzy zamrozi w swej BIG lodówce i bedzie jadła do następnego indyka :-D w Ameryce wszystko jest duże... samochody, lodówki i indyki i amerykanki :-D ale mne też zastanawia jak takiego mutanta upchnąć do piekarnika :-D i ile to trzeba piec :-D
Kłaczku jesteś wielka ... naelekryzowanie mnie zabiło kilka razy :-D i mego m. też :-D
Witaminę D będzie konsultowała ma znajoma u swej znajomej wielkiej orędowniczki witaminy D ... chyba uległam ocipieniu :eek:
 
Misia, ja tam malo nie umarlam na tym naelektryzowaniu... Uwaznie poogryzalam paznokcie bo mnie rece swedzialy. Ale jak ktos ma mozg a nie rozum... Trza wytlumaczyc, wyjasnic, uspokoic nerwy stargane... Empatycznie. Swoja droga cos faktycznie mam z tym samochodem, bo Rajmunda nie kopie, a mnie zawsze strzeli, jesli nie pamietam i nie popycham drzwi za szybe. No, wie ze ja samochodow nie lubie i sie msci chyba.
 
Kłaczek mnie kopie lada koło kuchenki, mam płytę elektryczną i mnie strzela. Roberta ta przyjemność omija:)) Ponieważ koło kuchenki najczęściej się kręce więc jestem skopana, pomijam drobne szczególy jak wiecznie kopiąca mnie pralka (ta która umarła) i woda w kranie:)) To jest jakieś nadprzewodnictwo które się ma w sobie i jedni mają wiecej a inni mniej. Muszę chłopa dopytać dokładnie...
Ewa wstaw zdjęcie tego mutanta na forum, strasznie jestem ciekawa jak go upiekłaś i jak wygląda 15 kg ptaka nie będącego strusiem :-)
 
Hej, hej :)))
Ewa phiiii a myśmy się tutaj wszystkie nastawiały na amerykański 15-to kilogramowy cud:-D Taka drobinka w brytfance:))))) Zdjęcia i tak Cię nie ominą:)
Zapraszam na poranną kawę
 
nooooo u Ewy dzisiaj szał zakupów to pewnie na zdjęcia czasu nie będzie miała:)

zwiozłam Julę do szkoły i zaraz do śniadanka siadam:) i kaweczki

edit: patrzę pod moim suwakiem co jest napisane i oczom nie wierzę jak to szybko zleciało:szok:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Gosiu, no właśnie, czy walizka już spakowana? ;-)
Kurczę, miałam wczoraj pisać posta, nawet zaczęłam i komputer mi się skiepścił, stanęło wszystko i już. No to poszłam spać i dzisiaj wypoczął i działa. Dziadek on jest, ale mamy bardziej priorytetowe wydatki a ponadto na okres szukania pracy przez mojego P potrzebna jest pewna rezerwa.
Indyk to zdaje się już zjedzony, więc raczej go nie uwidzimy ;) Ale co tam, 7 kilo, no może 6 to u mojej babci po podwórku chadzało stadem niewielkim, więc mam wyobrażenie ;)
Dziewczyny, zainspirowałyście mnie pomysłami a Kłaczkową zapiekankę zaraz po niedzieli zrobię. Nawet to piwo zaryzykuję, a co mi tam ;) Dzięki :) Dzisiaj dorsza robię w folii z jakimiś warzywami. A w najbliższą niedzielę chrzcimy dzidziusia, mam ambicję upiec tort, kupiłam już ozdoby, jak mi wyjdzie to Wam pokażę.
Zrobiłam muchę dla małej w kolorze ciemnogranatowym, bo na własnej skórze a raczej na oczach małej ;) doświadczyłam, że dzieciaczki malutkie preferują ciemne kolory. Nabazgrałam właśnie muchę na kartce z czarnym brzuszkiem i mała wodzi za tym wzrokiem jak za niczym do tej pory. Nawet miałam wrażenie, że wczoraj próbowała rączki wyciągnąć do ten już wydzierganej przeze mnie. Dziewczyny, możliwe to?

Życzę Wam miłego dnia i lecę trochę dom ogarnąć bo dziecko mi się suszy ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry