reklama

Ciąża po 40

Jeny...drugi raz piszę, bo zjadło posta:wściekła/y:
od rana podczytuę Was, ale nie miałam kiedy napisać, bo najpierw do szkoły leciałam na "odrobienie " wywiadówki ( nawet "jakoś" to moje dziecko wypadło, oceny oczywiście - na prześlizgnięcie- ale ogólnie wychowawczyni ją pochwaliła ), potem spacer z malutką, pranie, prasowanie...no i wreszcie usiadłam na chwilkę....
Marzenko umarłam :-D:-D, będziecie to wspominać pewnie po latach ze śmiechem:-)
Gosiu a Ty masz w tej swojej walizce jakieś przekąski na dwa dni leżenia w szpitalu po porodzie? Ja sobie wzięłąm biszkopty i takie okrągłe wafle ryżowe, w szpitalu kolacyjka o 17, a potem dopiero śniadanko na drugi dzień o 8, a gdzie cała noc, jak jeszcze do dziecka wstajesz:szok:..ja bym bez tego umarła z głodu, no i koniecznie do porodu woda mineralna w mniejszych butelkach z dziubkiem. No i nie bój się..ja już zapomniałam, że rodziłam:-D:-D
Basiu ale fajna ta mucha, u mnie łóżeczkoteż jest przyozdobione robionymi przez tatusia planszami z czarnymi i białymi figurami, ewidentnie młoda toz zaciekawieniem obserwuje :))))
A odnośnie deprechy, która nas łapie ( bo mnie oczywiście też ) to powiem Wam, że w niedzielę ..tak mimochodem...trafiłam na program w TV o problemach z wodą pitną w Afryce. Cała wioska musi chodzić po wodę 10 km, i to kobiety, często z małymi dziećmi w chustach dżwigają na głowach baniaki z tą wodą do wioski, 4 kursy dziennie, ale ta woda to jest czerpana z takiego bajora błotnego, jak u mnie za blokiem na budowie w koleinach po ciężarówkach...i oni nie mają innej wody , tylko tą, piją, gotują na niej, dają pić małym dzieciom, wszyscy mają notorycznie chore żołądki, sraczkę, dzieci strasznei chorują, umierają ...po prostu horror:no::no:......od razu mi przeszła moja deprecha:nerd:
 
reklama
Nie znosze Wagnera! Jest jak niemiecka kuchnia - ciezki i niestrawny. Nie bede sie katowac. Ale skoro mlodemu podchodza poleczki Straussa, to faktycznie sprobuje poleciec po Leharze, Offenbachu i w ogole lekkich frakcjach muzyki powaznej. Dworak mu nie pasi, Smetana nie pasi... Prosze, prosze... Faure moze byc? A to przeciez taki spokojne - "Pawane" wrzucilam... Rimsky-Korsakow nie bardzo moja bajka, a jak sie okazuje moze byc... Ale i tek nie to co "Marsz wegierski" i "Marsz Radeckiego" - to nas chyba oboje mocno buja.:-D
 
O ciekawe, nigdy nie wiedziałam co to jest ta musaka.
Kłaczkową zapiekankę sobie zrobimy z dziećmi w poniedziałek może....a potem musakę :)))))

Tak moje dzidzi wygląda jak się mleka opije i jest szczęśliwa :

DSCF8119.jpg
 
czesc kochane,

znowu w biegu...wywiadowki...wczoraj bylam u kim-5 min.-wszystko cacy,och jak ja to lubie,dzisiaj u oskara...szkoda gadac-wagarowicz sie zrobil,oceny i zachowanie sa ok-tylko te nieusprawiedliwione godziny...:no:

majuska - pati ,to mala slodziara...a ta minka jest bezcenna!!!

basiu - super muszka,ja wam tych talentow zazdroszcze!!!

marzenko - na cale szczescie skonczylo sie wszystko dobrze,pamietam jak kim maial ok.10 m-cy a oskar karmil ja makaronem...biedne dziecko ledw zdazylo przelykac...

kochane,lece dalej...bo na jutrzejszy fest musze upiec ok.200 ciasteczek...nadrobie w przyszlym tygodniu,kazda wam goraco pozdrawiam
 
witajcie piąteczkowo,
W końcu 2 dni wolnego, więc jest szansa, że się wyśpię...

Misia - tu chrzty są w soboty o 15-tej. To nie jest msza na której są udzielane chrzty, tylko samo nabożeństwo - trwa ok. 20 min. W naszej miejscowości jest polski ksiądz, który udziela chrztów o 15 w języku angielskim, a jak są polskie dzieci do chrztu to 14.30 i po polsku. To mi się podoba.

Powiedzcie mi taką rzecz - czy chrzestną może być dorosła przyrodnia siostra????
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry