reklama

Ciąża po 40

reklama
Czasem imie sie nie sprawdza w codziennym uzyciu.;-) Z reszta, daleko nie szukac - cora imieniem Maria, poki byla malenka, byla Sikorka, jak podrosla stala sie Bzdziagwa. Syn, Stanislaw, od malego byl Strusiem - on to sobie akurat zapracowal na to miano, poniewaz we wczesnym dziecinstwie mial zwyczaj rozstawiac dosc szeroko nozki i opierac sie na glowie, co jako zywo przypominalo strusia z glowa w piasku.
 
Dziedoberek :)
My po szczepieniu, mała śpi, a wcześniej wybawiła się za wszystkie czasy. Chociaż oczywiście w przychodni i w drodze do domu pozostawała w żalu nieutulona (czyt. ryczała wniebogłosy:-D)
Ważymy 5750 czyli prawie 6kg i jesteśmy zdrowe - stwierdzono na podstawie badań.

Co do imion to ja jestem Żaba - "Żabo" do mnie mówi - od imienia suki moich rodziców, a P jest Misiem ale raczej tylko dla mnie, w publicznym miejscu to wyjątkowo, jak mi się wyrwie.

Dziewczyny ale ja byłam cztery dni w szpitalu i codzień wieczorem kąpali dzieciaki.

Kłaczku, pięknie napisałaś, należy Ci się taka miłość i cudownie, że ją znalazłaś. "Bu" bardzo mi się podoba :) Miś Bubu był chyba, przyjaciel misia Yogi - tak, że pozostajecie w misiuwym kręgu ;)
Majuska, ja też rok wytrzymam, moja zresztą chyba nie ma zadatków na terrorystę póki co (póki co - zaznaczam), swego czasu zasypiała przy bujaniu, potem sama no i teraz znowu na rękach, ale bez bujania może być ;) Ona po prostu ma chyba takie okresy, że potrzebuje bliskości bardziej albo mniej troszkę.

Kłaczku, ja też bywam Bżdziągwą - zamiennie do Żaby ;)
 
dziewczyny, które mają konto na *-spam-* lub chcą takowe założyć, prosze o głosik, bierzemy udział w konkursie:
Martynka i Basia :) - Zdjęcie - *-spam-*
 
Barbara, my tu mamy pewien komfort zwiazany z anglojezyczna ulica. Mozemy sobie "miskowac" na ulicy do bolu, w obecnosci znajomych wiadomo - raczej juz nie tak swobodnie. Aczkolwiek zdarzylo mi sie na carboocie zawolac "bzydki!" i... zrobilo mi sie lyso jak sie kilku panow na raz obejrzalo. Cholera, gdzie nie popatrzec to jednak rodacy.:-D
 
Fakt, wszędzie się zalęgamy (jako Polacy ;))
Z innej beczki ;) Ostatnio mój P po powrocie z kościoła powiedział, że ksiądz na kazaniu kazał małżonkom co najmniej 20 minut dziennie rozmawiać to wtedy będzie miłość w rodzinie :-D No i my teraz nawzajem się pytamy, czy już 20 minut mamy odbębnione:-D A swoją drogą pewnie się zdarza, że i tyle ludzie nie rozmawiają...

I jeszcze jedno - o szczepieniu. Mój P stwierdził, że strasznie drogie te szczepionki zintegrowane a ja mu na to, żeby sam się z dzieckiem wybrał do szczepienia. No i ostatnio byliśmy krew pobierać małej, razem. Mój P po suficie chodził jak małą płakała przy pobieraniu, a szczepionki już nie są drogie:-D:-D:-D
 
klaczku a co to BZDYKI?
Ja na mm mowie Indyk i w towarzystwie tez:) on na mnie roznie:)

Barbara a po co juz krew jej pobieraliscie? byly jakies wskazania? moj do dzis nie mial pobieranej, dlatego pytam.
a co do szczepionek to tutaj sa tylko 6w1 i bede zwlekac z kazda jak dlugo sie da..
 
reklama
Kłaczku - no ja tez pomału zaczynam się "gimnastykować" przy próbie wyciągnięcia czegoś, co jest w miejscu trudniej dostępnym i jak przeczytałam Twojego posta... to sobie to wyobraziłam.... bidulko.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry