Zoyka, powiem tak: Mojego syna puknal samochod i niby nic - mlody wstal pozbieral rower, kierowca tego samochodu chcial mu pomoc, mlody powiedzial zeby go do domu odwiozl (szok chyba), i gdyby ktos nie zawolal ze po karetke juz zadzwonil to bym dzis miala jedno dziecko mniej. Niby nic - ot, przefasonowany nos, porysowana na asfalcie twarz i to wszystko, w szpitalu lekarza ruszylo ze mlody marudzi ze mu sie spac chce i zarzadzil CT. Z badania juz momentalnie na stol - gwaltownie naciekal krwiak w lewym placie czolowym, w momencie CT mial 7,3x3,8cm. Trepanacja, kraniotomia i... tamponowanie drobnych krwiakow przy pniu mozgu, umiejscowionych tak ze nie dalo sie drenowac. A wygladalo bardzo niewinnie.
Inny wypadek - tu akurat bylam swiadkiem i probowalismy cos pomoc - facet zostal potracony jadac na motorowerze. Tez wygladalo niewinnie, poza tym ze wlasnie krew z uszu mu poszla. Reanimowalismy go do przyjazdu karetki, za kilka dni pytalam znajoma "pigule" co z nim, dowiedzialam sie ze "mozg byl w proszku" i w ogole nie "zaskoczyl". Mlody facet.
Krew w uszach to jest wskazanie do diagnostyki glowy i nie za jakis czas, tylko zaraz. I nie ma co rznac bohatera - wytlumacz facetowi ze moze Wam sie jeszcze przydac ZYWY i niech sie pojdzie przebadac.