reklama

Ciąża po 40

Twigmoor Woods to.. sama nie wiem... Nie las, bo przeciez wyrosl z nasadzen rododendronow i cisow... I nie calkiem park bo sciezki choc szerokie to przeciez naturalnie korzeniami przerosle, igliwiem zasypane... I sa drzewa dzikie - sosny i buczyna... Dziwne polaczenia... Rododendrony tam stare musza byc bo sa wielkie, a ich splatane pnie tworza pod kopula lisci cieniste labirynty. No i cisy - drzewa tak szlachetne ze ich drewno nie chce sie palic w ogniu, tak twarde, ze niemal nie do sciecia, rosnace bardzo, bardzo powoli, a przeciez wielkie i czarna swa zielenia dajace piekne tlo jaskrawym barwom rododendronowej piany. Wsrod pofalowanego terenu kryje sie ni to staw, ni to jeziorko, obrosle przy brzegach irysami, przegrodzone zwalonym drzewem, jakby zdziczale, choc kiedys reka czlowieka stworzone, a przez nature zupelnie we wladanie przejete. Nad nim od czasu do czasu rozlega sie krzyk gesi, ktore z upodobaniem znajduja tam schronienie. Piekne miejsce i jak pisalam dla mnie szczegolne bo kiedy bylam tam pierwszy raz, bylam juz w ciazy choc o tym jeszcze nie wiedzialam, a spacerujac sciezkami wsrod rozkwitlych rododendronow, marzylismy o tym, ze moze juz za rok, przyjedziemy tu z naszym dzieckiem, albo moze bede w ciazy... Wtedy sie nie udalo...


a kiedy znów przyjdzie maj
i zakwitnie twigmoore woods
piana rododendronów
w szlachetnej czerni cisów
czy bedziemy spacerowac
szerokimi sciezkami
nad woda po której krzyk gesi
jak zapomniana lódz biegnie
moje twigmoore woods
stojace w wiosennej krasie
w fioletach i blekicie
moje marzenie spelnione...
 
Ostatnia edycja:
reklama
No cześć jeszcze ja dwupaczka melduję się.W ogródku były jeszcze w zeszłym roku trzy rododendrony po tej mroźnej zimie dwa tracą liście i nie wiem co z nich zostanie ,a jeden ślicznie kwitnie i azalie też kwitną..No to jeszcze dziś i jutro bo jak samo się nie ruszy(a nic nie zapowiada) to w środę IP i już z dziecięciem na rękach (raczej tatusiowych) wrócić dopiero do domciu powinnam.Mój M jakiejś paskudnej infekcji się nabawił przez te zimna .Mam nadzieję,że samo tzn z małym wspomaganiem bez lekarza minie.
 
Witam dwupaki i jednopaki :-D
Azula Ty chyba rzeczywiście sama z siebie nie urodzisz, biedna jesteś okropnie z takim ciężarem i dolegliwościami.
A u nocka spokojna, jak zawsze dwa karmienia chociaż Robert się postarał i przejął dożywianie żmijki o 3.30:)) Obudził mnie na zmianę pampersa, ale to chwilka i zaraz zasnęłam znowu do 6.30 :-D W sumie czuję się niemal wyspana :)))
Parki krajobrazowe są piękne a maj gdy kwitną azalie i rododendrony mają swój niepowtarzalny urok. Jeżeli jeszcze coś w nas jest emocjonalnego to tym bardziej z zachwytem przyjmuje się czas ich kwitnienia... U nas rosną takie malutkie krzaczki, kwitną ślicznie i co prawda miną lata nim staną się ogromne to cieszą oko. Co prawda ja się rozpływam jak magnolie obsypane kwieciem zwiastują ciepłą wiosnę :-D
 
Hej, hej

U nas słońce :)
Siedzę przy kawce od 7 . Julka spała 12 godzin z przerwą na kapanie. Dziwne ,ze przez cały ten czas nie jadła. W nocy budziłam się i byłam zdziwiona ze nie krzyczy leee. o 7:30 zjadła jak zawsze swoja porcje i tera sobie gaworzy i zaciesza.

Pisałam o azaliach ? Miałam na myśli magnolie. Teraz skumałam jak Anię poczytałam :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Zoyka i azalie i magnolie i piwonie i róże i wszelkie kwiecie sa przecudne.Ja z rozrzewnieniem wspominam późną wielkanoc na wsi gdzie w lesie kwitło tysiące kwiatów przylaszczek,sasanek,krokusów,przebiśniegów.Cuda:tak:
 
Zoyka odpisałam, drugi raz :)))) Zobacz czy doszło:)))
Zimno pomimo słonka, żmija się powietrzyła ale czuję niedosyt. Ten wiatr człowieka wyprowadza ze spokoju...
 
Zoyka odpisałam, drugi raz :)))) Zobacz czy doszło:)))
Zimno pomimo słonka, żmija się powietrzyła ale czuję niedosyt. Ten wiatr człowieka wyprowadza ze spokoju...

Doszło. Dziękuję :) Jak patrzę na wandzie w leżaczku to jestem pewna ze i Julka sie zmieści ale jak widzę wymiary to mam wątpliwości. Julka od głowy do końca pampersa ma 46 a sama ma już 63 cm .
 
Zoyka spokojnie się zmieści. To jest do 18 kg czyli dziecko ma wtedy około 1,5 roku. Wiem, że Misi synek ma około 80 cm i siedzi w bujaczku (oczywiście 80 z nogami) i jest dużo starszy niż Julka. Tę poduszkę pod głowę się odpina bo jest na rzepa w razie czego. Poza tym wszystko jest ściągalne do prania.
 
reklama
witajcie poniedziałkowo

Nie było źle, mama nawet jakoś nie przeżywała tego, że nadal czeka na malucha, za to wzięła się dziarsko do roboty i nakulała klusek, że miło. Jak będę w szpitalu, to małżonek weźmie sobie z zamrażalnika i ugotuje. Jutro jeszcze zrobię jakieś kotleciki i tez zamrożę. I jestem gotowa...

Miłego dnia Wam życzę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry