reklama

Ciąża po 40

Zoyka no leci ten czas nieubłaganie... Robert by chciał żeby Wanda już chodziła :))) lepiej niech samodzielnie siedzi, bo jak odpali swój silniczek to ja za nią nie nadążę a chłopina nie wie co to znaczy siedząc całymi dniami w pracy. Dzisiaj rzeczywiście Wanda jest Łondą bo spi jak zając pod miedzą i marudzi okropnie.
Ollena przy cycu dziecko max pół godziny i musi się najeść, jeżeli nie masz pokarmu próbuj dokarmiać butelką ale to prosta droga do utraty pokarmu. U mnie zaniknął samoistnie w ciągi trzech dni, z tym że teraz wiem że przyczyną były nerwy i stresy... :(( Jeżeli chcesz karmić to musisz się uprzeć i dostawiać jak najczęściej - kiedyś Majuśka opisywała skuteczną metodę na zwiększenie pokarmu w piersi. Ja karmiłam niemal 4 tygodnie piersią i dopychałam butelką braki.
Katrina skoro masz menów do pomocy to wykorzystaj ich na maxa. I może doczekasz się prezentu w odpowiednim terminie :-D
 
reklama
Witajcie nareszcie.Jestem super zombi jak w środę 16-tego wstałam o 3;30 rano tak do tej pory mam za sobą 14 godin snu mam nadzieja ,że dzis sie wyspię.Mam podejrzenia o depresje poporodowa mam skierowanie do psychologa mam obrzeki na nogach sikam jakbym dalej była w ciąży jutro morfologia i mocz laków brak bo karmimy sie z Amelka jak przystało na ssaki.Wiem ,że będziecie wiele się pytać ale po mału bo muszę nareszcie do siebie dojść codzień postaram się być na forum.Witam najserdeczniej nową ciężarówkę i Ollena SUPER ,ze CÓRA zobaczymy jak się zmieni twój gust i fajnie bo masz pareczkę:-):tak:
 
Zoyka żyję, żyję, dzięki za troskę...poczytać poczytam Was, a odpisać czasem ciężko;-)
Ollena nie doradzę co z cycami masz zrobić, bo ja zawsze robiłam wszystko, żeby rozhulać laktację, a nie zahamować, logiczne wydaje się stopniowo coraz mniej przystawiać, ale stopniowo, żeby zastojów nie narobić
Katrina jesteś niesamowita, nie dość, że pół stęknięcia z siebie nie wydałaś w ciąży, to jeszcze na kilka chwil przed porodem robisz jakieś rewolucje...podziwiam, ale uważaj na siebie :tak:

Dziewczyny moja też potrafi pokazać nerwy, ten łuk o którym kłaczku piszesz jest mi dobrze znany:-D spała mi dziś w dzień 4 godziny prawie, a miałam tyle planów, wszystko wzięło w łeb, bo kilka godzin uciekło ...jak nie śpi źle, jak śpi to też źle...sama nie wiem czego chcę:no::-D:-D

Azula będzie dobrze, trzymam kciuki, woda z Ciebie schodzi, mi zeszło ponad dwa tygodnie zanim obrzęki poschodziły i pozbyłam się nadmiaru wody w organizmie, do tego było mi strasznie zimno wciąż, wszystko się ułoży, ucałuj Amelkę mocno od cioć!!!:tak:
 
Ostatnia edycja:
Majuska, ten luk to nie tylko objaw zlosci. Rowniez kiedy siedzi na kolanach, Karol potrafi gwaltownie wypchnac pupe do przodu i musze drania malego lapac zeby na podloge nie polecial. Ale kiedy sie nie wscieka, jest slodziutki. Dzis przelecialam male 4 mile w ramach pram walkingu i to po gorkach takich, ze chwilami pchalam wozek z trudem - mlody polapal sie pod koniec ze dawno nie jadl... Zrobilo sie goraco...:-D

 
Nie udało mi sie do końca zrealizować planów sprzątaniowych, resztę zrobimy jutro.

Dziewczynki, dziękuję Wam za troskę, ale ja spokojnie do tego podchodzę - robię tyle na ile mi siły pozwalają, reszta obdzielam mojego męża i Bossa (mojego chwilowo eks, za to obecnie to szef mojego męża) i też pracują.

Mój małżonek robił remont w łazience u księdzunia i teraz trzeba posprzątać i łazienkę i resztę domu, bo kurz jest wszędzie. Zdążyłam tylko zrobić pranie i ogarnąć kuchnię. Odkurzanie i ścieranie jutro.

Ollena - mi położna powiedziała, żeby nie dotykać piersi (nie pobudzać brodawek), to pokarm zaniknie. Jak będę Cie bolały to rób okłady z liści kapusty - sprawdziłam, super pomaga.

Majuska - czasami sobie postękam, ale na ogół i tak nikt tego nie słyszy, a nie powiem, juz momentami ciężko, zwłaszcza wieczorem po całym dniu - ale już NIEDŁUGO!!!!!!
 
Ryjek Amelka daje swojej mamie spać to najpierw cudze dzieci w szpitalu mnie budziły ,a potem dopadła mnie depresja.W szpitalu było super tzn super dziewczyny były ze mną na sali (mamy nadal kontakt) i cały czas jajca odchodziły .Potem wszystko opowiem i nagle zaczęły się niekontrolowane wybuchy śmiechu.W dzień wypisu tzn w niedzielę jak co rano lekarka badała maluszki i serduszko Amisi biło za wolno tzn na dolnej granicy i kazała zadzwonic do męża ,żeby prna razie po mnie nie przyjeżdżał bo małej zrobią jeszcze dodatkowe badania.Niestety zabrali ja do siebie ,a mi sie wkręciło ,że ona tak jak syn koleżanki bardzo dobry kolega starszego syna będzie miała wadę serca.Chłopak był nad wodą miał 19 lat serce nawaliło ,a pogotowie nie zdążyło.Więc chyba wiecie co się we mnie działo:szok: Zaczęłam płakać dziewczyny mnie pocieszały a u mnie na przemiennie zaczęły występować spazmy chichotu i płaczu(niestety do tej pory się utrzymują ale rzadziej i rzadziej).Okazało się,że mi się zdawało,że jest ciepło (zresztą było na dworze 28 w ten dzień i zdjełam jej czapeczkę ,a tam widac aż tak ciepło nie było.One ją dopoiły dały do inkubatora i serce wróciło do normy .W środę mamy badanmie kontrolne myslę ,że to tylko formalność bo Ryjek ma się dobrze.Niestety zamiast radości z wyjścia ze szpitala zrobiło się piekło M dostał łopatką w łeb ( dobrze ,że nic mu nie zrobiłam już rozwodzić się z nim chciałam wygarnełam mu wszystkie żale i pretensje i chyba w końcu dotarło:tak:.Ale nerwy spać już nie dawały myślę,że z dnia na dzień będzie lepiej.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry