tekla, kasia, enya oswajam panikę i strach. mam czasem napady takiego niekontrolowanego szlochu gdy psychika wydziera się na zewnątrz. wciąż się zastanawiam choć wiem że to bez sensu czy ja kogoś tak bardzo skrzywdziłam, że tak się dzieje? retoryka.. nie ma sensu myślenie, że przecież dbałam o siebie jak mogłam, nawet czytałam składy kremów i balsamów, nic czego nie wolno w ciąży nawet nie próbowałam kupować, nie piję herbaty ani kawy żeby nie szkodzić maluszkowi, codziennie modlę się o tą ciążę, o to by była zdrowa, żeby maluszek zdrowo rósł, nie klepię zdrowasiek, to płynie prosto z serca, każde szeptane słowo ma sens. mam napady paniki, że moje dziecko może być chore a ja nie będę mogła mu pomóc.. tego z niczym nie można porównać.. z uporem maniaka wierzę, że jest zdrowe, powtarzam to sobie kilka razy dziennie. to wszystko rosyjska ruletka jak powiedział mi lekarz, można mieć NT w normie i urodzić chore na któryś zespół dziecko.. to wszystko to jakiś koszmar. wstępnie pierwsze emocje opadły, ustaliliśmy kilka kwestii i będziemy decydować co dalej po amnio.
dziś jednak wstałam z innym nastawieniem, że muszę zminimalizować nerwy bo to nikomu nie służy, trochę się z tym pogodziłam, czeka mnie sporo czekania na wyniki, na amnio nawet do 4 tygodni więc jak do końca marca będzie wiadomo. zapomniałam tylko zapytać gdzie na amnio, Poznań czy tu też robią (wolałabym Poznań bo tam większe doświadczenie). to straszne bać się w ciąży określonych chorób, inaczej niż ogólnie bez wiedzy co dokładnie grozi malcowi. próbuję to wszystko jakoś ogarnąć.