Neta81 dalej mnie boli podbrzusze, leci ze mnie sporo śluzu przeźroczystego i wodnistego. Mam wrażenie jakbym co chwile "usikiwała" w majtki. Tak też jeszcze nie miałam. Krzyże mnie bolą, tak jak przy tych ciążach co poroniłam. No i nakręciłam sobie korbę w sobotę, że jest coś nie w porządku, bo powtórzyłam test ciążowy, to był tydzień po terminie spodziewanej miesiączki i kreska "ciążowa" dalej jest słabszego koloru od tej drugiej(bardziej widoczna niż przy poprzednich testach ale dalej jaśniejsza), a tak miałam przy pierwszej ciąży co poroniłam, bo wtedy jajeczko gdzieś się zagnieździło niewiadomo gdzie, miałam podejrzenie ciąży pozamacicznej wtedy, za tydzień miałam iść drugi raz na usg, bo lekarz wtedy dawał 50 % szans, że ciąża po prostu jest młodsza, to był 6tydzień i trzy dni później poroniłam w domu. Tyle, że wtedy plamiłam, a teraz nie plamię. Mężowi zapowiedziałam, że do końca pierwszego trymestru jest celibat. Prawdę powiedziawszy bardziej mnie przeraża ta ciąża niż cieszy. Do lekarza też nie chcę iść wcześniej ze względu na to, że do dziś mam przed oczami obraz usg martwego dziecka. Ma dobry sprzęt i nawet jak dla mnie laika, to ledwo włączył sprzęt to od razu na usg widziałam, że dziecko nie żyje, widziałam bezwładne rączki, nóżki, paluszki, choć było malutkie bo miało 2cm. I strasznie się boję, że znów będę widziała taki obraz.
Po drugim poronieniu zaczęłam znowu palić papierosy i jak przedtem, z dnia na dzień przestałam palić, jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży, to teraz po prostu nie potrafię przestać. Ograniczam się do 2-3 dziennie, mojemu zakazałam przynosić papierosy do domu i sama na siebie jestem zła. Bo jak się okaże, że mimo złych przeczuć jednak jest wszystko ok to szkodzę dziecku. Teraz wiem, że za szybko zaszłam, bo psychicznie sobie nie daję rady. Jestem ciągle wystraszona i jedyne uczucie jakie opisuje moje emocje to: "boję się".