• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

enya przytulam...:-(
juchu, skoro tak negatywnie się nakręcasz może lepiej jednak wcześniej pójść do lekarza i się uspokoić. A jak się okaże, że wszystko jest dobrze - bo przecież innej opcji nie ma - to wyciszysz się i może wtedy efektywniej z fajkami pójdzie...?
anilek otoczymy pozytywnymi myślami każdą potrzebującą duszę :tak:

czas pokaże...
 
reklama
juchu no jeszcze mi powiedz,ze w domu paliłaś i smrodziłaś temu dwulatkowi-jak tak to kolejny kop w zadek:baffled: Ja od dawna walcze z nałogiem mojego męża,sama lata paliłam ale jak podjęłam decyzję,że rzucam to rzuciłam i nie złamałam się nawet jak rok temu straciłam dzieci w 22tc. Nie i koniec,nie ma tłumaczeń,jest to trucizna i tyle. No to trzymam kciuki,żebyś szybko rzuciła.
 
Anulka to prawda że Dr. Misiek ma bardzo dobre opinie i nie słyszałam jeszcze o nim złego słowa. Ja też pracuję na Onkologii i dlatego nie chciałam do niego iść bo niestety tak jak nasz dyrektor czasami mówi "jesteśmy jak jedna wielka rodzina" i raczej unikam ujawniania takich intymnych rzeczy w pracy. Inna sprawa że obecnie doktor nie pracuje w żadnym z naszych 3 szpitali gdzie jest oddział porodowy. Ale teraz już nie ma to dla mnie znaczenia.
Mój plan jest taki że jutro dzwonię umówić się na wizytę w Gynomedzie w Łodzi u prof. Malinowskiego i zrobienie badań immunologicznych. To mój jedyny ratunek i szansa, w inne już nie wierzę. Jeśli uda mi się zajść tak w ciążę że przekroczę magiczny czas zabijania przez mój organizm dziecka to dopiero pomyślę o jakimś lekarzu w Kielcach żeby tylko chodzić do niego na USG.
 
emka w domu nie palę przy dziecku tym bardziej, jak już to wychodziłam na balkon, jak miał drzemkę, albo jak był u dziadków na dole. Ogólnie kiedyś byłam straszną przeciwniczką papierosów i jak przyszłam mieszkać do m. to zrobiłam rewoltę i teściu i mój przestali palić w domu. Jak palą to balkon albo kotłownia w domu jest zakaz.

onemoretime nie ma sensu iść do lekarza wcześniej, bo no i tak nie zobaczę nic więcej oprócz pęcherzyka. A to mnie nie uspokoi, nerwy mi chyba dopiero puszczą jak będę w połowie II trymestru.

I dziś dzień minął bez fajki. Za to mam wszystkie paznokcie obgryzione do zera:/
 
enya ty musisz byc na lekach clexane, acard luteina... musisz znalezc lekarza ktory ci te leki przepisze chocby najmniejsza dawke (ja brałam clexane 0,2, swoja droga zostało mi 7 zastrzyków wiec jakby ktoras potrzebowała to pisac na pw).. te badania o ktorych piszesz bardzo czesto wychodza dobrze a dopiero w ciazy zaczyna sie wszystko sypac... wiec nawet jak ci wyniki wyjda dobrze to walcz o te leki bo wg mnie to duzo pomoze w utrzymaniu ciazy... w ogole to uwazam ze juz po 2 poronieniach te leki powinny byc standardem...

serdecznie ci współczuje tego co przechodzicie z mezem... wierze ze ty tez doczekasz sie takich cudów jak ja mam w domu, choc czasem tak daja popalic :-)

juchu... bez obrazy ale papierosy smierdza.. ja nigdy nie zrozumie palaczy, jak mozna tak sie zniewolic i w ogole tyle kasy na to wydawac.. ja bym wolała sobie ciuch kupic lub co miesiac dziecku zajebista zabawke:-p

dziewczyny jak bedziecie sie rozliczac z US to zerknijcie do mojej sygnatury, barbara czerny - to kolezanka mojego michałka, malutka ma karłowatosc i zbieraja na wydłuzenie jej nóżek bo bez tego to mała bedzie miała max 124cm wzrostu a jest śliczna dziewczynka :-) kazdy grosik jej sie przyda, bo cała procedura trwa ok 3 lata a kosztuje cos koło 200tys zł... rodzice beda z nia jezdzic co tydzien do Poznania (na drugi koniec Polski bo są z Żor-woj. śląskie)...
 
Ostatnia edycja:
U mnie ze względu na powtarzalność sytuacji zanim dochodzi do poronienia myślę że na 90 % chodzi o immunologię a nie o krzepliwość. Myślę że ani Clexane ani żadna inna heparyna nie uratowałaby mojej ciąży. Mój organizm jak już brzydko mówiąc "zabije zarodek" nadal podtrzymuje ciążę. Nie mam żadnych plamień, krwawień, po prostu nie dzieje się nic. Ale dopóki nie pojadę do specjalisty nie będę już nic robić i sama siebie diagnozować bo to nie ma sensu. Pozostaje mi czekać. Jutro dzwonie do Łodzi i mam ogromną nadzieję że już za miesiąc uda mi sie umówić na wizytę do doktora Malinowskiego bo mój mąż chyba przyjedzie pod koniec lutego a chciałabym żeby pojechał ze mną. Tym bardziej że jeśli mam się poddać szczepieniom jego limfocytami to on też musi przejść badania. Przy dobrych wiatrach liczę na ciążę w wakacje -wreszcie udaną.
Dorotka ja już wyczerpałam wszelkie limity nieszczęść na styczeń więc u Ciebie nie ma bata - musi być dobrze!!;-)

Dziewczyny mam pytanie- co zrobiłybyście na moim miejscu?? Koleżanka z sali na której leżałyśmy miała dzisiaj łyżeczkowanie. Niestety chory psychicznie lekarz nie poczekał na anestezjologa i zrobił jej zabieg na żywca. Teraz wraz z mężem rozmawiali z adwokatem i prawdopodobnie chcą lekarza oskarżyć. Poprosiła mnie żebym była jej świadkiem i nie wiem co robić. Przy samym zabiegu nie byłam ale słyszałam jak lekarka na obchodzie kazała czekać na anestezjologa przed wykonaniem zabiegu. I podobno (ale to wiem od jej męża, który poleciał z awanturą) pielęgniarka obecna przy zabiegu (de facto ich znajoma) prosiła Go o wstrzymanie się z zabiegiem. Ja w tym szpitalu będę jeszcze nie raz bo mam jeździć na kontrole w trakcie poronienia. Poza tym na dyżurze była wtedy lekarka która jako jedyna potraktowała mnie bardzo ludzko i pozwoliła iść do domu. Z drugiej strony to ja mogłabym być na jej miejscu. Jeśli pozwą lekarza to spoko -uważam że jest chory psychicznie, ale szpital - kiepsko. Tym bardziej że sama pracuję w szpitalu. Co myślicie??
 
Ostatnia edycja:
onemoretime, neta, edyta, karola: dziękuję za odzew w sprawie koleżanki... Fajnie, że można na Was liczyć. Wiem, że to dla Was obca osoba, ale też po poronieniach i z powikłaniami, co ją do nas zbliża. Mam nadzieję, że nie okaże się to przerzutem, i że ciąża będzie ok...

dorotka: kciuki zaciśnięte, daj znać co i jak po wizycie. &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
reklama
Jak mogli zrobić łyżeczkowanie na żywca?! Co to za rzeźnik?! Enya, nie wiem, co Ci poradzić, bo jakkolwiek jestem za tym, żeby w takich sytuacjach pomagać, w tej konkretnej chyba wartościowym świadkiem nie byłabyś, bo przecież nie byłaś na sali, a po drugie jak nie było znieczulenia to i w dokumentacji przecież tego znieczulenia nie będzie, prawda?

Swoją drogą zastanawiam się nad jednym... O ile się nie mylę, pacjentka musi się zgodzić na zabieg. Nikt go na siłę nie zrobi, prawda? Mogła się nie zgodzić? Jeżeli mogła, to biję się, że sprawa przegrana.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry