• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Umówiłam się 25.02 na wizytę w Gynomedzie u prof. Malinowskiego. Koszt konsultacji - 300 zł + koszt badań - nawet 6 000 zl + dojazd - 150 zł .Całość leczenia może zamknąć sie nawet w 10 000 zł. Ale jesteśmy na to przygotowani. Nie będzie nowego samochodu i wczasów, będzie za to najważniejsze - dziecko. Jeszcze w to wierzę, słabo ale wierzę. I tylko przyszłość pokaże czy nie rozczaruję sie znowu.
Dzisiaj mam kryzys -dopadła mnie kosmiczna migrena (nie miałam ataku od prawie roku a tu pewnie z nerwów mnie zmogło) i płacz, płacz i jeszcze raz płacz. Wydawało mi sie że zaczyna już pobolewać mnie brzuch, ale nic z tego. Biegam do łazienki, sprawdzam czy już a tu lipa. Modlę sie żeby obyło sie bez zabiegu.

Plenitude rany jak ja Cię rozumiem. Mam wrażenie że wszyscy dookoła mnie zachowują sie jak totalne głupki. Babcia opowiada że tyle śniegu napadało i ciężko jej się po nim chodzi, mama dzwoni do mnie o jakiś szczegóły z pracy bo sobie poradzić nie mogą, mąż dzwoni i mówi żebym nie histeryzowała a jak przyjedzie to pojedziemy do Tatralandii, koleżanka dzwoni i pyta jak podoba mi sie książka którą mi pożyczyła. Oni starają się żyć normalnie, odwrócić moją uwagę a ja zamknęłam sie w skorupie bólu i póki co nie umiem z niej wyjść. Dopóki nie poroniłam boję się wziąć jakiekolwiek tabletki na migrenę. Boję sie pomimo że wiem że ciąża już jest martwa i jej to nie zaszkodzi. Wiem że to minie i wrócę do normalnego życia ale wszystko wymaga czasu. Póki co wiem że nikt mnie nie rozumie, nikt nie wie jak koszmarnie było w szpitalu, jakie to dla mnie było obciążenie. Nikt, absolutnie. Jedna moja przyjaciółka obraziła sie na mnie bo jak zaczęłam jej opowiadać że każdy lekarz miał inne zdanie na temat mojej ciąży (jeszcze jakąś szansę na początku mi dawali) i że są koszmarni jako fachowcy, a ona z tekstem "a czego sie spodziewałaś" to się po prostu rozłączyłam. Nie mogłam tego słuchać. I efekt jest taki że napisała że sie o mnei martwi ale dzwonić nie będzie żeby siebie i mnie nie denerwować. Koleżanki zarzucają mi że sie zmieniłam, ale to chyba naturalne?? Myślę że po czymś takim i tak jestem silna, że daję radę stawić temu sama czoła.

Przepraszam że ja teraz tak tylko o sobie ale jestem na świeżo. To minie i będę Was z chęcią podczytywać.
Dorotka trzymam kciukasy!!!
 
reklama
Enya- niestety takie są ceny ja wydałam przez te 6 lat dużo wiecej, dlatego A chciał dać mojej małej na drugie Mercedes, ale sie udało.Co do koleżanki żle zaczeła rozmowę może zrozumie swój błąd i sie wytłumaczy. Moja przyjaciólka ma teraz ten sam problem co ty pierwsze urodziła 5 lat temu teraz 3 poronienia bez przyczyny.Przytulam Cię mocno.
 
enya my Cię rozumiemy. jak mogą rozumieć koleżanki które nie mają bladego pojęcia co czujesz i dlaczego? dla nich to abstrakcja. tak samo reszta otoczenia, starają się żyć normalnie i oczekują, że zrobisz to samo.. to zwykła bezradność z ich strony. wiesz, ja raczej nie rozmawiam teraz prawie z nikim przez telefon, czasem mama, kilka razy dziennie mąż i tylko jedna koleżanka która przynajmniej nie podważa moich odczuć, urodziła półtora roku temu córkę i była starsza wówczas o rok od mojego wieku dziś, dotarło do niej, że ona mogła być tam gdzie ja, że to zwykła loteria, dziś ja jutro ty.. dzięki tej skorupce łatwiej nam przeżywać to wszystko, tłumaczenie wszystkich badań i możliwości jest dla nas zbyt bolesne, powiedzieliśmy ile trzeba czekać na każde badanie i trzymamy wszystkich na dystans, nam pomaga tylko nasze wzajemne towarzystwo i to wystarczy. nie chcemy by nas pocieszali bo nie zdają sobie sprawy a my nie chcemy tłumaczyć. poprosiliśmy żeby po prostu się pomodlili za zdrowie naszego dzieciątka i to nam wystarczy. wolimy, żeby pozostawiono nas w spokoju. może Ty tak nie chcesz, ale może takie chwilowe odcięcie pomogłoby Ci trochę, wszystko zależy jaka jesteś, niektórzy potrzebują towarzystwa ludzi żeby funkcjonować.
 
emka właśnie wczoraj się zastanawiałam, czy nie ma jakiś tabletek uspokajających dla ciężarnych. Jak dalej będę chodzić jak bomba zegarowa to zapytam się na wizycie u gina czy są jakieś bezpieczne tabletki. Wyciągnęłam szydełko z szuflady i dalej dłubię zazdrostkę do kuchni, co ja zaczęłam w listopadzie, jak mam zajęte ręce to nie mam jak obgryzać.

W ogóle chyba zaczynają się pojawiać u mnie objawy ciąży, bo od soboty jestem cały czas głodna, nieważne ile zjem.

enya bardzo mi przykro z powodu twojej straty. Jesteś silna i dasz sobie radę, a tak Ci powiem, że jak mówisz to zachowywanie się twoich "bliskich" i zwracanie twojej uwagi na błahe sprawy dnia codziennego, jest bardzo dobre. Moi znajomi w ten sposób wyciągnęli mnie z doła po stracie byłego(zginął w wypadku)i na siłę mnie z domu wyciągali, choć często płakałam w aucie jak gdzieś jechaliśmy, czy podczas rozmowy. I to właśnie takie zwykłe życie pomogło mi się pozbierać i ułożyć sobie życie na nowo.
 
Dorotka super wieściJoby tak dalejJ
Czarna kciuki za jutrzejszą wizyte.
Pleni Tule Cie mocno!
Karola bardzo Ci dziękuje KochanaJ
Loi ja też nie robiłam badań po poronieniu prawie żadnych.Mój gin powiedział, że po pierwszym poronieniu niema potrzeby i mu uwierzyłam.Ja robiłąm tylko cytomegalie i prolaktyne.
Enya mam nadzieje, ze ten lekarz Ci pomoże i wkońcu doczekasz się upragnionego dziecka.
 
Emeczko , najważniejsze oczywiście żeby z maluchem było ok i z szyjką , płeć akurat dla mnie ma drugorzędne znaczenie . Fajnie jak będzie synek , bo jakaś odmiana mnie czeka ale dziewczyny moje są takie fajne , że moge mieć jeszcze jedną , no problem :)

Dziekuje wszystkim za kciukasy , kochane jesteście :tak:

Dorotka , gratuluje :)
Jachu , czytałam o tych fajach , och ty niedobra , TY !!!! :wściekła/y:

Enya , dobrze że bierzesz barana za rogi i się nie poddajesz , buziaki dla Ciebie.
 
czarna nie widze innej opcji jak tylko ta,ze wszystkie nasze forumowe dzieciaszki są i będą zdrowe,więc po cichutku wedle życzenia potrzymam kciuki za chłopaka:))))))
 
enya dobrze, że masz konkretny plan, tak jak piszesz samochód i wczasy mogą poczekać, zresztą może za jakiś czas pojedziecie już w czwórkę :) co do tej bulwersującej sprawy z lekarzem - nie wiem co bym zrobiła, ale pewnie poproszona powiedziałabym to co wiem - widziałaś tą dziewczynę przed i po zabiegu. Co do wątpliwości czy mogła się nie zgodzić - pewnie tak, jednak człowiek jest w szoku w takim momencie. Ja kompletnie nie wiem jakie papiery wtedy podpisywałam, ciężko myśleć. Pamiętam, że każdego lekarza, który mnie badał pytałam, czy na pewno mnie uśpią do zabiegu i każdy mówił, że oczywiście że tak.

agnieszkaala
fajnie,że działacie, jak masz takie długie cykle to pewnie ok 19 dnia cyklu trzeba DUŻO podziałać :) ja zrobiłam co mogłam - staranka w 10,11,13,15,17 i 19 dc teraz zobaczymy, dziś mam 24 dc. Byłby cud gdyby się tak szybko udało, więc przyjmuję też opcję, że może nic z tego. Niedługo się wyjaśni.

dorotka gratulacje :)))) będzie dobrze:))

Loi
ja po poronieniu tylko toxo, cytomegalię i zespół antyfosfolipidowy robiłam.

Czarna
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
Enya, ludzie, którzy tego nie przeżyli, nie wiedzą, jak reagować. Moje otoczenie na przykład się kompletnie odsunęło, bało się mnie. A rodzina? Każdy ma oczywiście swoją teorię na temat tego, kiedy się zacząć starać na nowo i koniecznie muszą mi ją wyłuszczyć. I każdy od pierwszego dnia mi truł, że powinnam jak najszybciej do pracy wracać, bo praca pomoże i odciągnie myśli. Jasne. Praca z małymi dziećmi i ich szczęśliwymi rodzicami to jest dokładnie to, czego potrzebowałam od razu po stracie dziecka ;) Ale staram się nie mieć do nikogo pretensji. W końcu empatia opiera się w dużej mierze o porównywanie do własnych doświadczeń.

Pleni, ja w tej sytuacji z całą pewnością też bym się zaskorupkowała. Już wyjątkowo męczące są dyskusje na temat mojego mięśniaka, rokowań, dalszego postępowania itp. Nie dociera, że nie wiem i w zasadzie nikt nie wie, co z nim dalej będzie. Intensywne drążenie tematu. Więc też się wycofuję.

Dziewczyny, zaczynam się martwić. Nie mam zwidów. Rzeczywiście śluz na wkładce jest zabarwiony na brązowo. Ale jest go baaaaardzo niewiele. I tak od wczoraj. Co to może być? Zawsze przed okresem mi się robił brązowy śluz, ale było go więcej i to oznaczało, że w przeciągu godziny czy dwóch będzie już wodospad...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry