kłaczek
Fanka BB :)
A ja mialam dzis ochote spakowac moje dziecko w karton i wyslac do Abu Dabi. ;-) *******a mala, jeszcze dobrze nie mowi, a juz kombinuje. Zaczelam stosowac "karny schodek" i to swietnie dziala, ale po minucie siedzenia, dziecko zaczyna "siepaasia... siepaasiaa..." Czyli "przepraszam". I badz tu czlowieku konsekwentny. Lepiej, bo dopadl mi do muszelek na kominku, ktore bierze do buzi, wiec nie sa do zabawy. Ja na niego z ryjem, a on uspokajajacym tonem "siepaasia, siepaasia, no, pitul, siepaasia". Zeszlam. Po grubszej awanturze i posiadowce na schodku, przylazl mi do pokoju i strzelil "siepasia! Pakala!" Rozumiem, ze teraz ja winnam przeprosiny, bo on plakal.
A na wieczor wlaczyl mu sie turbonaped, czyli latal po domu i wrzeszczal "tmbo!" - czyli turbo. Nie spal w dzien. Od 6 rano. Ja lece na pyszcz.
A na wieczor wlaczyl mu sie turbonaped, czyli latal po domu i wrzeszczal "tmbo!" - czyli turbo. Nie spal w dzien. Od 6 rano. Ja lece na pyszcz.
Przy czym ludziska zwykle nie rozumieja "siee" (czesc), a reszte doskonale kumaja.
moja rozrabiara nieco starsza bo ma 3.5 roku ale daje popalic nieziemsko czasem....chociaz w sumie nie...zazwyczaj;-) czasem to u nas tylko spokojnie
i niestety moja juz mowi bardzo wyraznie a co za tym idzie bardzo pyskuje i na nia niestety karny schodek nie dziala nie wiem juz co wymyslec