Nic mi nie mów :/ jestem od wtorku w szpitalu w Redlowie. U dr P. we wtorek na ktg małemu spadło tętno, alarm zaczął wyć i dał mi skierowanie do szpitala. Na początku powiedzieli, ze 3 obserwacji, ale potem ordynator stwierdził, ze ze wzgledu na obciążony wywiad zostaje tu już do rozwiązania

powiedział, ze na tydzień przed terminem będą wywolywac ze wzgledu na poronienia moje, ale ja tu już nikomu nie ufam

dla mnie tydzień przed terminem był wczoraj. Jak zapytałam czy w sobotę będą działać, to powiedział, ze w sobotę mam skończony 39 tydzień, wiec za wcześnie i jakoś na początku tygodnia pomyślimy - jakiś balonik czy coś… ale jak widzę jak tu kobiety przetrzymują to jestem załamana i już nie wierze w niczyje słowa. Boje się, ze koniec końców będę tu jeszcze 2 albo i 3 tygodnie i prędzej zniosę jajko niż dziecko urodzę