Wiecie, ja swojemu ginowi też w sumie nie mogę nic zarzucić. Nawet by mi nie przyszło do głowy pytać co mam jeść, bo sama się oczytałam, m. in. w necie. Ale np. sam powiedział, że wystarczy kwas foliowy i takie tam, to samo z badaniami. Wydaje mi się, że lekarze po prostu w zależności od pacjentki potrafią wyczuć, którą trzeba uświadamiać, a której nie. Myślę, że chodzi nam o szczególną znieczulicę niektórych lekarzy po prostu. Przecież wiadomo, że są w internecie porządne artykuły i jakieś do bani, trzeba tylko wiedzieć co z niego wybrać. Odnosząc się do wypowiedzi dra z tvnu to powinien po prostu to powiedzieć, że wszystko z umiarem i w razie wątpliwości pytać lekarza, a nie pochłaniać wszystko co znajdziemy w necie. A on po prostu skrytykował Internet jakby to było najgorsze zło.