Cześć dziewczynki, witam poniedziałkowo... dzis wstalam o 5 i od rana płakałam, na szczęście teraz jestem w pracy i jakos się trzymam.
wczoraj na chrzcinach byla awantura niezła, m wykrzyczał rodzicom co o niech mysli, ze nie potrafią sie normalnie zachowac tylko ciagle nam przykrości robią, że niedawno stracilismy dziecko a oni sie tak okropnie zachowują....zatkało ich, tesciowa zaczela sie tłumaczyc, ze nie wiedziała itd... a on jej na to, że nie potrzebujemy ich litosci tylko by byli rodziną i by nas szanowali, że ich wnuczka ma chrzest raz w życiu i maja wybór albo być z nami, moja rodziną i chrzestnymi albo jesć rosół i torta bez nas, bo my do niech nie przyjdziemy... i zostali, siedzieli przy stole i udawali a my bylismy bardzo zawiedzeni....wieczorem ustalilismy z m, że juz nigdy ich nie będziemy do niczego namawiać, ze to ich wybór, chca być bez nas więc niech będą...
niestety jestem zbyt wrażliwa, nie mogłam spac w nocy a od rana mi łzy ciekły...teraz juz mi lepiej jak to wszystko napisałam...