Kochane nie wiem co się dzieje

ja tydzień po poronieniu nie miałam takich myśli i takiego doła jak teraz po 3 tyg od straty maleństwa.:-

-

-( Czuję że pogrążam się jeszcze bardziej.
Tak bardzo tęsknie za moim maleństwem tak bardzo je kocham i nie mogę się pogodzić z myślą że tak to się potoczyło.

Odczuwam ogromne pragnienie przytulenia mojego maleństwa zobaczenia go.:-(
Ostatnio ciągle płacze i nie mogę przestać czuje jak mi serce pęka z rozpaczy i z niemożności utulenia mojego Aniołka.
Zaczynam też żałować że mnie uśpili do zabiegu że nie mogłam choć zobaczyć mojej kruszynki:-(. Teraz nawet nie wiem gdzie ona jest co zrobili z ciałkiem mojego Aniołka:-(
Ja Was przepraszam że tak zalewam łzami to forum ale ja już nie wiem z kim mam o tym rozmawiać.
Mój mąż stara się mnie zrozumieć ale wiem że nigdy nie zrozumie do końca co ja czuje i widzę że on nie wiem już jak mi pomóc jak zaradzić moim łzom.
A ja czuję że pęka mi serce i krwawi tak mocno że nic nie jest w stanie tego krwawienia zatamować.
Ja wiem że czas leczy rany, ale ja już nie mam sił nie radzę sobie z tym bólem.
I jeszcze teraz w rodzinie urodziło się dziecko ja nawet nie chce słyszeć o tym nie potrafię się cieszyć, chce mi sie tylko płakać
Czy ja jestem naprawdę taką egoistką bo już tak mnie nazwano że zazdroszczę szczęścia innym
A mnie poprostu to tak boli. Oni nawet nie powiedzieli ze im przykro jak poroniłam nawet sms nie wysłali nic a jest to bliska rodzina
Nie potrafię się cieszyć czuję tylko smutek i żal że straciłam mojego Aniołka a nikogo to tak naprawdę nie interesuje:-

-

-(
Przepraszam Was że tak piszę i użalam się nad sobą ale jak nie wyrzucę tego z siebie to mnie rozsadzi od środka