• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

hej dziewczynki
jestem i ja na chwilke bo zmeczona
łaziliśmy dziś po sklepach chyba z sześć godzin ale trzeba było Wercie na turnus zaopatrzeć w nowe fatałaszki bo strojnisia się z niej robi

bardzo się cieszę że "starsze" stażem koleżanki sie odezwały
pamiętam kiedy tu przyszłam jak bardzo mi pomogłyście i nadal pomagacie


kroczek grodzisk to tylko 15km od pruszkowa

Wiam i już na forum znalazłam dziewczynę z Pruszkowa i naet mamy wspólną znajomą. Strasznie się cieszę, że jest tu ktoś z moich rodzinnych stron kiedy ja jestem daleko od Pruszkowa.:-)
 
reklama
Agnieszko jestem znowu -scyzoryk mi się w kieszeni otwiera -teraz dziękuję losowi ze w chwili takiego nieszczęścia trafiłam do takiego szpitala i na takich "ludzkich" ludzi. To chodzi o fakt urodzenia martwego dziecka i o taki kwitek chodzi że urodziłaś. Jutro wszystkiego się dowiem, dam znać jak już wrócę...

Z mojego doświadczenia wiem -choć musiał minąć pierwszy szok -że zrobiłam dobrze. Pierwsza moja myśl to zapomnieć, zostawić, nie mam siły, wszyscy mówią że to płód... ale miałam chwilę wytchnienia poszłam na spacer i olśniło mnie -to moje dziecko, cieszyłam się na myśl że się urodzi... i urodziło się ale dużo za wcześnie... jak mogę je zostawić... czy zostawiłabym kogoś z rodziny?kogoś kto miał szczęście złapać choć jeden oddech na tym świecie? NIE! więc dlaczego mam zostawić swoje dziecko!
Nastawiłam się na walkę -jak moja znajoma o której wspominałam, ona walczyła 4 tygodnie -ale wszyscy mnie zrozumieli... dostałam do podpisania kartkę że nie zgadzam się na zostawienie tkanek/płodu w szpitalu. Lekarz mówił że niestety zostały tylko tkanki ale nie zaznaczyłam nic -powiedziałam Pani że nie zaznaczyłam bo nie ma tam określenia "dziecko"... nie dyskutowała, nie przekreśliła też żadnego z określeń... Później przyjechał zakład pogrzebowy, przywieźli malutką urnę i zabrali mojego dzidziusia... ten Pan który ją niósł ściskał ją tak mocno jakby się bał ze upuści... Później ksiądz pochował nasze maleństwo. A teraz czekamy na pomniczek... Jest mi tak lekko na sercu że wiem gdzie jest moje dziecko... rozklejam się...
Smutna historia, jednocześnie wyobrażam sobie o ile łatwiej by mi było, gdybym, jak Ty pochowała maluszka... Teraz mam straszne poczucie, że czegoś nie dokończyłam, że nie zrobiłam dla moich dzieci wszystkiego, co mogłam...
 
Hmm tak sobie patrzę na mój suwaczek i jutro mam zrobić test? Hmm jutro powinnam dostać @? Już się we wszystkim pogubiłam... Nic się nie zapowiada na @, a mam tą cytomelagię :sad: tak się boję teraz...
 
Co za życie...
Aż mi głupio, że nie chcę być w ciąży, ale jaka pewna siebie jestem, że tak od razu za pierwszym razem! Oby nie.
Tym razem przy starankach nie było nóg w górę :-) Więc może będzie dobrze.
Trzymajcie kciuki :zawstydzona/y:
 
Co za życie...
Aż mi głupio, że nie chcę być w ciąży, ale jaka pewna siebie jestem, że tak od razu za pierwszym razem! Oby nie.
Tym razem przy starankach nie było nóg w górę :-) Więc może będzie dobrze.
Trzymajcie kciuki :zawstydzona/y:
Przestań, przecież nie chcesz być w ciąży dla dobra maluszka, o którego się staracie! A masz jakieś objawy chorobowe, gorączkę czy coś?
 
czesc dziewczynki,

Sonitko &&&&&& zeby wszystko bylo dobrze

Malutka80 ... przytulam Cię. Modlę się by Twoje leczenie przyniosło poprawę jak najszybciej.

Pati moje kciuki masz zawsze &&&&&&&.

Edytko rozumiem kochana .... mnie po prostu serce boli, że tak jest :-( . Jestem z Tobą codziennie myślami.

AgaAj ciężka jest walka ze znieczulicą. Najgorsze jest to, że nawe w takich chwilach napotykamy na przeszkody w postaci ... drugiego człowieka :-( . O Tobie też myślę każdego dnia.
 
reklama
Ciekawe co będzie jak się okaże, że jestem zafasolkowana...
Jeden wielki i to podwójny stres :baffled:

Ale z drugiej strony czasem myślę, że my za bardzo chuchamy na wszystko...
Przeczytałam, że w krajach 3świata 100% osób ma tą cytomelagię, a dzieci rodzą...
Sama nie wiem.

Nie chcę marudzić, ale mam jeszcze jedno zmartwienie :wściekła/y:
Ćmi mnie tak jakby prawy jajnik i to od dłuższego czasu, ginekolog badała dłonią, powiedziała, że wszystko dobrze...
Też nie wiem co o tym myśleć.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry