Natalineczka lepiej przy sobie pytania mieć niż nie mieć. A nóż wielec jednak porozmawiasz z lekarzem?
Lenka my przygotowania zaczęliśmy w połowie lipca. Tyle się nasłuchałam, że sale, orkiestrę i fotografa trzeba zamawiać z rocznym wyprzedzeniem, że bałam się, że nic z tego nie będzie w tym roku. I się okazało, że tylko jedna sala z kilkunastu nie miała wolnego naszego terminu, z orkiestr 2 miały wolne (czyli tu było trudniej kogoś wybrać), ale jedna z tych dwóch nam się spodobała, a i fotografów znalazłam kilku, w tym perełkę, która będzie nam psrtykać zdjęcia. Facet jest z Torunia, ale jeździ po całej Polsce. A jego pomysłowość wywarły na mnie i na M duże wrażenie. Kamerzysty nie szukamy, bo nie chcemy filmu. Zaproszenia zamawialiśmy w Gdyni, już mamy wydrukowane. Część rozdanych. Samochód póki co planujemy pożyczyć od brata M. Choć mi po cichu marzy się warszawa... Nad tym jeszcze pomyślę :-) Teraz muszę znaleźć makijażystkę, kwiaciarnię i pogadać z moją fryzjerką. No i kiecka... I garnitur. I pewnie wiele innych rzeczy, które pominęłam :-)
Wiolka1982 jestem świadoma tego, że ten czas zleci jak w oka mgnieniu. Ten miesiąc pierwszych przygotowań nie wiem kiedy zleciał :-) Z jednej strony chciałabym, żeby już był ten dzień. Z drugiej się boję... A jeśli coś nie wypali? Jeśli o czymś zapomnę? Jeśli nie będzie tak jak planujemy? Och... Też nachodziły Was takie myśli?
Sylwia ale dostałam ciarek w czasie oglądania tego filmu... Matko... Nie chcą mi teraz odejść...
Olu Syla28 podejrzewam, że nie ma czasu na pisanie :-) Po tylu miesiącach leżenia, teraz pewnie cieszy się wolnością z dala od łóżka. No i swoją śliczną królewną :-)
Ale reszta dziewczyn, które wymieniłaś faktycznie dziwnie zamilkły. Może urlopy mają?
Dostałaś @? I jak się czujesz? Piszesz o starankach, tzn że mimo problemów nie przekładacie ich na niewiadomo kiedy? Super :-)
Kasiu witaj :-) U mnie do wczoraj mnóstwo pracy. Od 2 tygodni jechałam na takich obrotach, że jeszcze trochę, a bym padła. Wczoraj skończyłam pracę. Mam wolne. Teoretycznie, bo i dokumenty mam zabrane do domu, a i nad ślubem muszę popracować :-) No ale nie muszę wstawać o 5.30. Wczoraj jak położyłam się o 23.00 to spałam dziś do 11.30... Taka byłam wykończona, że budzika nie słyszałam... Szok...
Trzymam już teraz kciuki za zdanie prawka :-)
A co do bólu głowy. Mój M cierpi od lat na napadowe bóle. Nigdy niewiadomo kiedy go trafi. Np. jedziemy gdzieś, rozmawiamy, wszystko jest ok. Nagle on milknie, oczy w sekundę robią mu się czerwone, zaczyna sam z siebie niekontrolując tego płakać i trzeba się zatrzymać. Robiliśmy serię badań. Neurolog stwierdził u niego klasterowe bóle głowy. To odpowiednik kobiecej migreny. Tylko, że jest rzadszy u mężczyzn niż migrena u kobiet. M musi regularnie odwiedzać neurologa, a tabletki non stop nosić przy sobie. Ma przypisane specjalne przeciwbólowe. Straszne jest to jak taki ból może człowieka obezwładnić.
Cieszę się, że wada wzroku Werci może zostać zatrzymana i skorygowana. Zuch z Ciebie Mama, że pomyślałaś o okuliście :-)
Ola15 Kochana, jak Ty się czujesz? Mam nadzieję, że choć troszkę lepiej. Ściskam Cię i odezwij się czasem i tutaj. Każda z nas o Tobie pamięta.
Karola co to znaczy: jakoś dziwnie się czuję? Nie martw nas tu Kochana...