Cześć Dziewczyny!
Agatko, dzięki za pamięć! :-)
U mnie w weekend była mega awantura, poszło o bzdurę, a kłótnia była straszna. Nie wiem czemu tak jest, że nijak się nie możemy dogadać. Przez tydzień, dwa, miesiąc jest ok, a potem przychodzi taki dzień, że wybucha wojna. I nie chodzi o to, że mamy się wcale nie kłócić, bo zawsze się zdarzyć może jakieś nieporozumienie itp., no ale nie w tym stylu powinna się odbywać wymiana zdań, bo to już graniczy z jakąś patologią.
Więc to że akurat dziś czy jutro powinnam mieć owulację, nijak mnie nie cieszy, bo mam dylemat, czy ja na pewno chcę dzidziusiowi życie w takiej rodzinie fundować

:-(
I tak to, ciężko
Trzymajcie się cieplutko ;-)