• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

V JOLKA


Życzę Ci, byś nigdy nie zaznała goryczy,
Nie czuła się samotna pośród ludzi.
Miała zawsze serce kochające
Przy sobie i jasne dni przed sobą,
Dużo szczęścia w życiu, powodzenia,
Zdrowia i spełnienia marzeń.

 
reklama
Cześć Kobietki!

Ja znów tylko na chwilę, poczytałam co u Was, ale nie dam rady każdej odpisać...Jestem padnięta po tym weekendzie..był Dzień Papieski i ręce pełne roboty!!

just - to ja po cichutku juz gratuluję!!:)Bo ile razy można miec urojenia bladej drugiej kreski:)

kaśka0201 - no to super, ze imreza udana:)My za tydzień mamy weselicho u mojej koleżanki z pracy!No to ładnie twój R zaszalał, że trzeba g było wprowadzać:)Dobra z Ciebie zoneczka..i sllicznie wyglądaliście:)No i z nową fruzutka bardzo Ci do twarzy:)

Ja idę sie położyć..jutro czeka mnie dzień z dwójką dzieciaków!!!Aż się boję!!!!

Dobrej nocki!!!
 
Dzień Dobry,
w życiu nie nadrobię zaległości (po 5 stronkach wymiękłam).
Co u mnie.....jednym słowem "totalna beznadzieja"
Badania porobione - krew, mocz, gastroskopia, tomograf, EEG i EKG....no i właśnie ekg najlepiej nie wyszło, znaczy, że cosik z serduchem....ale badanie do powtórki za jakiś czas....Ale nie tym się przejęłam....byłam u gin-a z wynikami P......Wyniki tak jak się spodziewałam, masakra. Do zrobienia ma usg jąder, by wykluczyć żylaki powrózka....nie kwalifikujemy się na inseminację....przepisał jakieś wspomagacze...potem badanie do powtórki...Mój gin. nie potrafił mi odp. na pytanie, dlaczego 1 wyniki nasionka były w normie, a 2 taka masakra!!! Rozryczałam się u niego, a P zaciskał tylko wargi...powstrzymywał się. Tak się rozkleiłam, w życiu aż tak nie ryczałam....To dla mnie jak wyrok....Nie potrafię sobie z tym poradzić......i myślcie co chcecie, ale szukałam pomocy u znajomego księdza (chodziliśmy razem do szkoły). Siedziałam u niego z 5 godzin....nie próbował mi mówić "Módl się", czy tego typu rzeczy....po prostu mnie słuchał....słuchał i słuchał.....a ja mówiłam, płakałam, chowałam twarz....było mi wstyd, że to nas spotkało. Wiem, że to nie nasza wina....ale tak czuję...Nawet teraz jak o tym piszę, łzy same nachodzą do oczu.
W domu P najzwyczajniej w świecie się rozryczał, na dodatek nie przy mnie, siedział chyba z 2 h w toalecie....zaglądam a on siedzi skulony w wannie....i płacze. I tak popłakaliśmy sobie razem przez kilka dobrych chwil...Nie pomogło, przynajmniej mi. I się rozpisałam, nażaliłam......przepraszam, że tak smęcę....
Chyba pozostanie Nam adopcja. Coraz częściej o tym myślimy....(ale nie czuć małego serduszka pod swoim sercem???)
 
reklama
Witam
dziewczyny w poniedziałkowy deszczowy dzien
Ja do pracy na 12 .Dzisiaj 29 dc temperaturka utrzymyje sie @ brak.
Ale postanowilam ze poczekam jeszcze kilka dni moze nadejdzie.
Ostatnio bardzo szybko zrobilam tescik i polecialam do lekarza i to dobrze sie nie skonczylo.Więc stwierdzilam ze poczekam jest to trudne ,ale bedzie co ma byc.
Pozdrawiam:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry