She1978
Orzeszek 27.05.2009 [*]
Cześć Dziewczyny.
Ja tylko na chwilę.
Just maszeruj na betkę, bo my tu się nerwowo wykończymy!
Kasiu prześlicznie wyglądaliście. Śliczne masz dołeczki jak się uśmiechasz :-)
Anetha a może Ty też pójdziesz na betkę?
Ewelina przykro mi, że przechodzisz przez to wszystko. Ale nadzieja umiera ostatnia i nie wolno Wam jej tracić. Przytulam Cię mocno.
Agatko mam nadzieję, że net już masz i do nas napiszesz jak było na chrzcinach :-)
A u mnie jak zwykle: dużo pracy, moc rzeczy do załatwienia i kolejna dziewczyna z najbliższego otoczenia w ciąży. Tym razem żona brata mojej przyszłej szwagierki. Ma 33 lata. Jedno dziecko już mają. Teraz Kasia chciała wrócić do pracy, ale się okazało, że znów jest w ciąży. Sama mi się przyznała, że jak się o tym dowiedziała to się popłakała, bo owszem chciała drugie dziecko, ale nie teraz. Na dodatek jej mąż 1,5 m-ca temu stracił pracę i póki co nie ma nic nowego. A jakby tego było mało wczoraj ktoś wybił im tylną szybę w samochodzie. No masakra. Los jest czasem tak złośliwy, że szkoda słów... I tak oto jak sobie patrzę po tych wszystkich znajomych i rodzinie, to się okazuje, że jestem już ostatnią niezaciążoną i bez dzieci. Czuję się jak jakiś wybryk natury. Nie wiem już jak się zachowywać i gdzie się chować jak jest mowa o ciąży czy dzieciach. Uśmiech nawet wymuszony nie za bardzo mi już wychodzi. Do tego wszystkiego dopadł mnie strach co będzie jeśli uda mi się zafasolkować? Nie przeżyję chyba jeśli znów coś się nie uda... Chcę i boję się jednocześnie. Wczoraj po przytulankach poleżałam chwilę i nie wiedziałam pierwszy raz od dawna co czuję. Przestaliśmy wyskakiwać, więc szanse na Fasolkę rosną, ale... Mam dziwne przeczucie, że nieprędko mnie ona odwiedzi. A najgorsze jest to, że ostatnio moja intuicja mnie nie zawodzi. A nie wiem czy starczy mi sił na kolejną wieść o kolejnej ciąży nie u mnie, a u kogoś z najbliższego otoczenia.
Och... Pomarudzilam sobie. Wybaczcie.
Miłego dnia.
U mnie pada. I pogoda jest taka jakiej nie chciałabym na ślubie. Szarówka straszna. A w środę zapowiadają deszcz ze śniegiem. Rewelacja!
Ja tylko na chwilę.
Just maszeruj na betkę, bo my tu się nerwowo wykończymy!
Kasiu prześlicznie wyglądaliście. Śliczne masz dołeczki jak się uśmiechasz :-)
Anetha a może Ty też pójdziesz na betkę?
Ewelina przykro mi, że przechodzisz przez to wszystko. Ale nadzieja umiera ostatnia i nie wolno Wam jej tracić. Przytulam Cię mocno.
Agatko mam nadzieję, że net już masz i do nas napiszesz jak było na chrzcinach :-)
A u mnie jak zwykle: dużo pracy, moc rzeczy do załatwienia i kolejna dziewczyna z najbliższego otoczenia w ciąży. Tym razem żona brata mojej przyszłej szwagierki. Ma 33 lata. Jedno dziecko już mają. Teraz Kasia chciała wrócić do pracy, ale się okazało, że znów jest w ciąży. Sama mi się przyznała, że jak się o tym dowiedziała to się popłakała, bo owszem chciała drugie dziecko, ale nie teraz. Na dodatek jej mąż 1,5 m-ca temu stracił pracę i póki co nie ma nic nowego. A jakby tego było mało wczoraj ktoś wybił im tylną szybę w samochodzie. No masakra. Los jest czasem tak złośliwy, że szkoda słów... I tak oto jak sobie patrzę po tych wszystkich znajomych i rodzinie, to się okazuje, że jestem już ostatnią niezaciążoną i bez dzieci. Czuję się jak jakiś wybryk natury. Nie wiem już jak się zachowywać i gdzie się chować jak jest mowa o ciąży czy dzieciach. Uśmiech nawet wymuszony nie za bardzo mi już wychodzi. Do tego wszystkiego dopadł mnie strach co będzie jeśli uda mi się zafasolkować? Nie przeżyję chyba jeśli znów coś się nie uda... Chcę i boję się jednocześnie. Wczoraj po przytulankach poleżałam chwilę i nie wiedziałam pierwszy raz od dawna co czuję. Przestaliśmy wyskakiwać, więc szanse na Fasolkę rosną, ale... Mam dziwne przeczucie, że nieprędko mnie ona odwiedzi. A najgorsze jest to, że ostatnio moja intuicja mnie nie zawodzi. A nie wiem czy starczy mi sił na kolejną wieść o kolejnej ciąży nie u mnie, a u kogoś z najbliższego otoczenia.
Och... Pomarudzilam sobie. Wybaczcie.
Miłego dnia.
U mnie pada. I pogoda jest taka jakiej nie chciałabym na ślubie. Szarówka straszna. A w środę zapowiadają deszcz ze śniegiem. Rewelacja!
