• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Pati test zrób za 6 dni na mój rozum powinien już cosik pokazać:tak:
Strach trzeba opanować i sie oswoić z myślą,że fasolce to nie potrzebne, nerwy, adrenalina mogą tylko szkodzić
 
reklama
julitka strach bedzie ale trzeba go zaakceptowac a nie walczyc na sile bo to nic nie da sama sie przekonalam, ze tylko bardziej sie balam... ja sobie powiedzialam ze jak sie boje to diabel sie cieszy, a ja mu nie dam sie cieszyc tylko mu pokaze jezora :-p o takiego :-p
chce sie cieszyc z kazdego dnia z dzidzia bez wzlgedu na to ile tych dni bedzie mi dane
masz Kochana rację, ja wiele zrozumiałam po tych przykrych doświadczeniach, poznałam się też na ludziach, którzy otaczali mnie każdego dnia i tu niestety też nie obyło się bez rozczarowań i zawodów, ale myślę, że najważniejszą sprawą, którą zrozumiałam, jest to, że każdym dniem trzeba się cieszyć, jako czymś wyjątkowym i cudownym, mimo różnych przeszkód, na które musimy napotykać trzeba brać życie garściami.są rzeczy, na które wpływu nie mamy i trzeba wszystko przyjąć z pokorą, bo matka natura i ktoś tam w górze/niezależnie do kogo nasze oczy i ręce wznosimy/nad nami czuwa i pisze nasz los.może to dziwnie zabrzmi, ale w moim przypadku, strata dziecka myślę była jakimś znakiem i próbą-moje małżeństwo było w słabej formie-nic się niby takiego nie działo, nie chodzi o zdradę, czy coś, ale były ciche dni, poważne kłótnie o głupstwa, problemy, z którymi nie umieliśmy sobie radzić RAZEM.teraz jest inaczej, jakbyśmy zaczynali od nowa, tabula rasa.bardzo nas to scaliło i zbliżyło i myślę, że już teraz będzie dobrze, ale mam dziwne wrażenie, że to co nas spotyka w życiu nigdy nie jest bez sensu.
jeśli w Waszych brzuszkach rosną sobie piękne fasolki, to jak się tylko o tym dowiecie, to koniecznie macie je ode mnie pogłaskać i powiedzieć, że teraz to już wszystko na pewno będzie dobrze,bo my przecież jeszcze zanim się pojawią to strasznie je kochamy:rofl: kurde, chyba zepsułam klimacik

AGA mi położna kiedyś mówiła, że dzieci dobrze rosną na miodzie i twarożku więc wsuwaj jeśli lubisz:)
 
ja wlasnie tez czekam na te fotki

kurcze... zaraz ide sie wypluskac, a potem sobie poszydelkuje bo robie wlasnie sweterek, jak ktos chce to moge poszukac stronek z kursem szydelkowania :-) szczegolnie dla przyszlych mam zeby mogly zrobic cos fajnego dla maluszkow i niepowtarzalnego :-)

julita, piszesz dokladnie to co kazda z nas pewnie ma w glowie, bo juz nie raz czytalam takie przemyslenia, a ja mam takie samo odczucie, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny... i powtorze to poraz ktorys, ze my czujemy, widzimy, dostrzegamy teraz wiecej niz inny, mozna powiedziec ze zostalysmy wybrane przez los... czasem jest w nas wscieklosc bo "dlaczego ja" "dlaczego dzieci rodza alkoholiczki, narkomanki itd" a ja mysle ze odpowiedz jest prosta... zadna alkoholiczka, czy tez narkomanka ktorej obojetne czy dziecko urodzi czy nie, nigdy by sie poronieniem nie przejela, dla niej bylby po prostu problem rozwiazany... a my zaczynamy myslec nad zyciem i tym wszystkim co nas otacza...
 
a mnie jakaś nostalgia dopadła;patrzcie co znalazłam-coś w tym jest:
"W zyciu są dwa rodzaje dni:
jeden dla Ciebie, i jedne przeciew Tobie.
Gdy nastaje dzień dla Ciebie, daj się ponieść szczęściu!
Gdy nastaje dzień przeciw Tobie, znieś go cierpliwie..."
 
reklama
masz Kochana rację, ja wiele zrozumiałam po tych przykrych doświadczeniach, poznałam się też na ludziach, którzy otaczali mnie każdego dnia i tu niestety też nie obyło się bez rozczarowań i zawodów, ale myślę, że najważniejszą sprawą, którą zrozumiałam, jest to, że każdym dniem trzeba się cieszyć, jako czymś wyjątkowym i cudownym, mimo różnych przeszkód, na które musimy napotykać trzeba brać życie garściami.są rzeczy, na które wpływu nie mamy i trzeba wszystko przyjąć z pokorą, bo matka natura i ktoś tam w górze/niezależnie do kogo nasze oczy i ręce wznosimy/nad nami czuwa i pisze nasz los.może to dziwnie zabrzmi, ale w moim przypadku, strata dziecka myślę była jakimś znakiem i próbą-moje małżeństwo było w słabej formie-nic się niby takiego nie działo, nie chodzi o zdradę, czy coś, ale były ciche dni, poważne kłótnie o głupstwa, problemy, z którymi nie umieliśmy sobie radzić RAZEM.teraz jest inaczej, jakbyśmy zaczynali od nowa, tabula rasa.bardzo nas to scaliło i zbliżyło i myślę, że już teraz będzie dobrze, ale mam dziwne wrażenie, że to co nas spotyka w życiu nigdy nie jest bez sensu.
jeśli w Waszych brzuszkach rosną sobie piękne fasolki, to jak się tylko o tym dowiecie, to koniecznie macie je ode mnie pogłaskać i powiedzieć, że teraz to już wszystko na pewno będzie dobrze,bo my przecież jeszcze zanim się pojawią to strasznie je kochamy:rofl: kurde, chyba zepsułam klimacik
W pełni się z tobą zgadzam. Miałam też takie odczucia. Pozdrowienia
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry