• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
hejka
troszke mi zajelo przeczytanie zaleglosci, sporo ciekawych tematow musze przyznac :))
moge sie pochwalic ze moja @ przyszla 30 dni po zabiegu to chyba dobrze
ja teraz mniej siedze na kompie bo w domu z mezem "tropimy" zuzycie pradu, bo niestety nasze rachunki urosly okrutnie, sprawdzamy jakie urzadzenie ile zuzywa moze cos znajdziemy ..moj kolega sioe smieje ze zuzywamy we 2 tyle co rodzina 5 osobowa :))) ja tez mam sesje tzn na stare lata wpadlam na pomysl zrobienia mgr - w trybie externistycznym (wczesniej mialam mgr z innej dziedziny) ale jak sie okazalo samodzielna nauka to naprawde ciezka sprawa , no ale do egzaminow podejde zobaczymy jak bedzie ...- pozdrawiam wszystkie "sesjowiczki"
Moze cos wiecie na temat zwierzat w domu a ciazy ? - bo ja mam kota wiem ze on moze byc przyczyna toxoplazmozy ale nikt nie kazal sie go pozbywac,
jak robilam wyniki Pani w labo powiedziala ze jej corkka ronila 2 razy i w jakiejs klinice powiedzili ze musi oddac wszystkie zwierzeta z domu !! (miala psa i chomika) bez wzgledu na badania ????
 
Hej skarby moje.....

A ja dziś dzień przemyśleń mam....częścią z nich chcę się z Wami podzielić....

Po pierwsze....im bliżej tych wszystkich badań...tym większy odczuwam strach,a wręcz panikę przed wynikami. W poniedziałek nasionka i moje badania krwi...we wtorek jedziemy na genetyczne....w środę powinny być wyniki histo-pat. I choć dziewczyny kilka dni temu oświeciły mnie, że to nie koniecznie moja "wina" i, że to mogą być też słabe nasionka - co mnie trochę podbudowało...to i tak strasznie się boje...i o niczym innym nie potrafię myśleć...nawet mam problemy ze snem...bo w nocy to wszystko narasta i snuje się po domu pół nocy....i zasypiam nad ranem i to najczęściej po tabletce nasennej.

Pozatym....dowiedziałam się ostatnio o kilku zdrowych, donoszonych ciążach i urodzonych dzieciaczkach u znajomych - zwłaszcza u kilku koleżanek mojego Z. w tym u dziewczyny, która w młodości się w nim podkochiwała i....normalnie zdołowało mnie to, że ja nie mogę mu dać szczęścia...pogadaliśmy o tym ...on oczywiście nawet o tym nie pomyślał i powiedział, ze to ja jestem jego największym szczęściem....a dzidzius i tak będzie tylko troszkę póżniej...ale mnie to i tak przygnębiło troszkę.


No i najważniejsze....Ci cholerni lekarze i ich oficjalne "zielone światełko"....muszę koniecznie poszukać takiego, u którego normy czasowe zamykają się w 3-4 miesiącach...a nie latach....
Bo ten mój głupek to podejrzewam, ze jak bym zafasolkowała przed jego terminem to gotów mi jeszcze tej ciąży nie prowadzić bo to nie po jego myśli....
I w tym temacie przypomniałam sobie jeszcze jedną sprawę....większośc z Was pamięta, że na tej ciąży (że coś nie tak) pierwszy poznał się ten gin z prywatnej kliniki...on już w listopadzie powiedział, ze nic z tego nie będzie i umawiał mnie na zabieg....i on już wtedy podczas rozmowy powiedział słowa, które teraz sobie przypomniałam.....że po zabiegu odczekacie dwa miesiące i juz w lutym może pani być znowu w ciąży....on jest naprawdę super specjalistą w dziedzinie bezpłodności.
No i tak siedzę i myślę, że po tych badankach i po jeszcze jednej wizycie u starego gina ( głównie po jeszcze kilka dni l-4)....to chyba tam wrócę...bo czuje, że tylko on jako lekarz udzieli nam właściwej pomocy w walce o szczęście....

I.....sama zaczęłam mieć wątpliwości, czy jak badanka wyjda ok. to pewnie nie wytrzymam pół roku...a nawet jeśli to nie dlatego, że gin tak chce....


Któraś z Was( chyba Wiola ) całkiem niedawno poznała przyczynę straty...po badaniu TPO....mnie tez zasugerowano to badanie....to hormon tarczycy....możesz mi powiedzieć coś więcej...badałaś najpierw TSH i cos wyszło czy od razu TPO...?

No to się wygadałam....jak Wam się będzie chciało przez to przebrnąc to napiszcie co o tym wszystkim myslicie.....bo chyba potrzebuje wsparcia....

Buziaczki....
 
bzdura z tymi zwierzetami, ja mam teraz klakiera rudego grubasa kocura i koszatniczki (male wiewiorki), a cale zycie sie wychowywalam wsrod kotow, psa, kur, kaczek, barana, gesi i kozy :-) i nie mam zadnej choroby odzwierzecej... toxoplazmoza mozna sie zarazic najczesciej od zjedzenia surowego miesa, nieprzegotowanego mleka, niemytych owocow warzyw itd. a od kota to juz koti pisala jak sie mozna zarazic... czyli kupa kota lezy w kuwecie kilka dni, ty pach reke do tej kupy pogrzebiesz sobie porzadnie a potem pach do buzi, jesli kot jest zarazony to ty sie w ten sposob tez zarazisz... ja nigdy sie nie pozbyje swoich stworkow, bo mi w domu daja tyle wrazen ze szok :-D ciagle cos wymysli ten moj rudzielec, ostatnio mi wlazl pod koldre i mnie wystraszyl jak sie poruszyl bo ja nie wiedzialam ze tam siedzi a jak mi sie koldra sama z siebie zaczela ruszac to wyskoczylam po sufit... :-) przynajmniej mam troche smiechu
 
Daaa sekszą albo po seksie odpoczywają:-) ja wstawiłam zdjęcia a teraz wcinam żelkowe serduszka:sorry2:

Nie wiem skąd u mnie to zmęczenie.... Wstaję wypoczęta a po śniadaniu znowu jestem zmęczona:dry::dry::dry: i tak cały dzień...
 
agatka moj chlop ma tak codziennie, rano zje to zmeczony, obiad zje to zmeczony i idzie spac... jak niemowle hehe

karolcia wszystko bedzie dobrze z badaniami, zobaczysz, a co do staranek ja zaluje ze czekalam 4 miesiace bo sama widzisz ze do cholery dalej czekam... i szczerze zaluje ze nie zdalam sie na moj organizm tak jak agatka :-) wystarczy spojrzec na jej brzuchol :-p bo jest zajeeebisty :-p

a ja znalazlam w szufladzie jedna rolke rozowej welny i wlasnie dziergam sukienke na roczna dziewczynke... :-)
 
Hej skarby moje.....
A ja dziś dzień przemyśleń mam....częścią z nich chcę się z Wami podzielić....

Po pierwsze skarbie mój to nie Twoja wina -to niczyja wina -tylko durnego świata który komuś musi dawać w kość...
Po drugie zapraszam do mojego gina -ja dostałam zielone po pierwszej @ wiec -zbada Cię i pewnie takie zielone dostaniesz -a dalej pozostanie wiara i modlitwa...
Po trzecie co z tego że ktoś urodził zdrowe dziecko? ja znałam tyle kobiet pewnych ze po zdrowym dziecku nic złego nie może się stać bo przecież "są w stanie donosić ciążę" i co??? okazuje się ze to żaden wyznacznik a los jest dla każdego bezlitosny...
Po czwarte -to normalne ze się boisz -bo z jednej strony człowiek chciałby wiedzieć "dlaczego" a z drugiej może lepiej żeby wszystko było ok i zamiast leczenia można było podchodzić do kolejnych staranek???
Po piąte Wy nie macie problemu z bezpłodnością bo z tego co zauważyłam jesteś płodna że hoho:-) bez staranek fasolka była -tylko teraz trzeba wiedzieć dlaczego dzieciaczki nie zostają...

A Twój ma rację -co z tego że inne kobiety rodzą dzie i skoro dla niego jesteś najważniejsza na świecie? i to Ty najważniejsza na świecie kobieto masz urodzić istotkę która stanie się ważniejsza od Ciebie:tak: i tak będzie!!!

Wszystko jest ciężkie -ciężkie psychicznie...
 
reklama
Karolciu, TPO to przeciwciała tarczycowe, a nie hormon. I z tego co kiedyś czytałam to one mogą być złe nawet gdy TSH jest ok. Mi na przykład ginka zleciła TSH i TPO, i jeszcze jedne przeciwciała tarczycowe jednocześnie.

A co do gina, to na pewno do kolejnej ciąży bym nie wzięła tego gina, który ostatnio Cię prowadził. Może właśnie ten z tej kliniki byłby dobry, o ile zdołasz znieść tą jego bezpośredniość (bo chyba mówi co myśli bez owijania w bawełnę, tak jak z tym, że dobrze tej ciąży nie wróży i umawia się od razu na zabieg). Ale chyba lepszy fachowiec, niż milutki nie-fachowiec.

A, i jeszcze 3-grosze wtrącę. Bo tak myślę o tych badanich genetycznych, bo tak sobie myślę, że bałabym się je robić, bo nie wiem co miałabym zrobić z wynikiem, z którego by wynikało, że jest zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia wady genetycznej. Bałabym się starać. Chyba wolałabym w ciemno się starać, wierząc, że się uda.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry