• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Agniesiar ja jak trafiłam do szpitala z powodu odejścia wód dostałam dużo ligniny...zostałam położona do łóżka i miałam czekać na skurcze i krwawienie! to był 20tydzien. rano zmieniłam szpital... i tam badania ,leki i dwa tygodnie leżenia w spokoju tak naprawdę. coraz mniej ciekło. az zaczęły boleć plecy .do tej pory zastanawiam się czy ten ból pleców nie przyszedł od dwu tygodniowego leżenia plackiem i nei wywołał skurczy.i zawsze już będę się zastanawiać.ale chciałam powiedzieć,że nie dawali mi dnia a dwa tygodnie dostałam z moimi maleństwami.
wierzyłam do końca... nie zostawiaj maleństwa bez wiary w niego ,proszę!
 
reklama
Cześć kochane...

zdradzże Wam sekrecik....
choc do staranek jeszcze troszkę zostało...to wczoraj...kochalismy sie bez mundurka....
raczej nic z tego nie będzie....ale to było baaaaaardzo przyjemne.....i dające nowe siły i nadzieje!

buziaki.
 
cześć
Karolciu to trzymam kciuki mimo wszystko, a powiedz czy ty z mężem dowiedzieliście się jaka u was była przyczyna strat?? jak wam wyszły badania genetyczne, bo ja jestm przed ale strasznie się nimi stresuję, bo z innych badań nic nie wyszło

maruszka witaj
lecę kobiety będę później
 
Cześć babeczki witam poniedziałkowo!

Monisiowata - może jakiś psycholog pomógł by w tej kwestii. Lepiej nie hodować takich lęków, bo potem ciężko z tego wyjść samemu, no i dzidziusiowi to nie służy. Z tym projektem to dla odmiany dobry pomysł, bo nie będziesz miała czasu na myślenie. Jak zajmiesz się czymś innym to ani się obejrzysz jak będziesz w ciąży :tak:
Nie trzeba się martwić, że kariera, mieszkanie, praca czy coś innego jest w rozsypce i dziecko do tego nie pasuje, bo jak się dzidziuś pojawia to wszystko samo się rozwiązuje. Ja pamiętam, jak rodziłam mojego syna. Byłam młoda, niezamężna ale z moim byłym już teraz, chodziliśmy 6 lat i trzeba było jakiejś mobilizacji. Kończyłam wtedy studium, nie miałam pracy, nie mieliśmy mieszkania ale zdecydowaliśmy, że dziecko, będzie bodźcem do działania. W 4-tym miesiącu ciąży zdawałam dyplom i brałam ślub. Po urodzeniu dziecka 10 miesięcy mieszkaliśmy osobno, zanim wynajęliśmy mieszkanie. Potem dochrapaliśmy się własnego. Ja znalazłam pracę i rozpoczęłam studia. Nasze małżeństwo nie przetrwało, ale moje dziecko w niczym mi nie przeszkodziło i wiele rzeczy zrealizowałam mając je przy sobie. Dzisiaj to już dorosły chłop! W listopadzie skończy 18 lat! Kocham go bardzo i cieszę się, że wtedy podjęłam, wydawało by się, zwariowaną decyzję o posiadaniu dziecka.
Uszy do góry to nie jest żadna przeszkoda!
Dzisiaj staram się o dziecko ponownie i nie wiadomo, czy to się powiedzie. Tym razem za długo może zwlekałam i byłam zbyt rozsądna, bo niestety moja sytuacja powtórzyła się. Poznałam drugiego męża i znowu brak pracy, brak mieszkania itd., brak kasy i zwlekanie z podjęciem decyzji o dziecku. Błąd, bo teraz wiek robi swoje i może nie doczekamy się wspólnego potomstwa. Lekarze na szczęście nie przekreślają jeszcze naszych szans. Mam nadzieję, że los się jeszcze do nas uśmiechnie. Więc nie czekaj i do dzieła!:tak:
Pozdrawiam

Agniesiar - masz rację, że czasami rozbudzanie nadziei może być nie wskazane. Potem strata bardziej boli, ale będzie co ma być. Nie poddawaj się niezależnie od sytuacji. Jestem z Tobą, przytulam.


Pozdrawiam wszystkie pozostałe babeczki ;-)
 
cześć
Karolciu to trzymam kciuki mimo wszystko, a powiedz czy ty z mężem dowiedzieliście się jaka u was była przyczyna strat?? jak wam wyszły badania genetyczne, bo ja jestm przed ale strasznie się nimi stresuję, bo z innych badań nic nie wyszło

maruszka witaj
lecę kobiety będę później

Kochana...nie dowiedzielismy sie jaka była przyczyna....wszystkie badanka wyszły ksiazkowo...i moje i męża i wspólne...genetyczne tez...kariotypy idealne....wszyscy lekarze nam mówią, że tak bywa i tyle i ja zaczynam w to mocno wierzyc, że nie ma przyczyny, że tak musiało byc i koniec.
Przez moment myślałam, że może przyczyną były moje problemy z ząbkami...miałam dwa stare korzoki po zębach mądrości- czasami bardzo bolały i podejrzewam, że mógł tam być stan zapalny...ale i z tym się już uporałam...co do wyrwania to wyrwane, co do leczenia podleczone...
I teraz już musi byc tylko dobrze.....
Nie bój się genetycznych....one najczęściej wychodzą dobrze.....a nawet jak nie...to nie jest to wyrok...a jak Wam wyjdzie kariotyp ok. to zobaczysz jaka to ulga....no i zawsze troche ewentualnych cholerstw które mogę spotkać fasolkę wykluczy! Więc i staranka spokojniejsze....
Trzymam kciuki....
 
Agniesiar – pamiętaj, że Matka wytrzyma wszystko i tak jak Kasia napisała musisz dać temu dziecku wszystko, wiarę i nadzieję też w 100% a nie po troszeczku
Onaxxx – masz nas kochana, choć rozumiem o co Ci chodzi :-(

Agnieszka – korzystaj z chwil z rodzinką na polskiej ziemi, do nas zajrzeć możesz na spokojnie już po powrocie. Nigdzie się nie wybieramy ;-)

Julitka80 – jak ja się strasznie cieszę. :-D A teraz stań sobie przed lustrem i zapakuj strach i leki na dno serca, a całą resztą walcz. Miej nadzieję i wiarę. Dla każdej z nas „ten tydzień” jest ciężki i Julitko będzie Ci ciężko jak będziesz w jego okolicach, ale tym bardziej powinnaś wtedy wierzyć :tak:

Karolcia81 – oj jest różnica i fizycznie i psychicznie :-p
A mi jest coś dzisiaj słabo, muszę się chyba położyć, już trzeci raz mi się w głowie kręci :eek:
 
Julitka,DaaaBartosiewicz podobno jest super,ja gościa nie znam osobiście bo w lublinie bywam tylko u teściów.
ale moja teściowa pracuje z jego żoną. prowadził dwie ciąże bratowej i odbierał porody.
podobno jeden z najlepszych lekarzy
 
Witajcie Kochane. Długo mnie tu nie było.
Zapalam światełka dla Aniołków.
Gratuluję zafasolkowanym.
Pozdrawiam szczęśliwe mamy.

No cóż, pochwalę się, że i mnie się chyba udało i to w pierwszym cyklu staranek, na teście dwie kreseczki, @ nie ma, powinna być dziś. Zjadam luteinę, a wizyta dopiero 18 czerwca. Nie wiem jak dotrwam... Po igraszkach pojawił się śluz lekko podbarwiony, no i panika, myślałam że okres, a tu kreski dwie.Czy to że ta druga jakaś blada to źle?
Zaczynam szaleć... Wydaje mi się, że brzuch mnie boli, tak jak na @, psychoza się zaczyna.Już sprawdzałam nawet gdzie mam szyjkę, przedwczoraj była nisko miękka i rozwarta, dziś już jest wysoko i nie mogę jej znaleźć.
Lekarz ostatnio nie zauważył, że szyjka jest na samym brzegu prawie, wiedziałam o tym tylko z racji aplikowania luteiny dowcipnie
 
Ostatnia edycja:
Witajcie poniedziałkowo
Ja się tylko witam dziś, zaraz idę do pracy, pogoda straszna, leje cały czas, spać się chce a tu tyle godzin przede mną.
Buziaki
 
reklama
MamoAmelusi, gratulacje dwóch kreseczek i spokojnych nudnych miesięcy do szczęśliwego finału :-)
u mnie druga kreska była blada i w 35dc (choć poprzednie cykle były 28dniowe, to ten cosik się przedłużył, tzn. owulacja musiała być później), więc spokojnie ważne że kreska druga jest a okresu nie ma ;-)
a teraz reprymeda: czy Ty nie masz co z rękami zrobić???? co to za szukanie szyjki?? wystarczy jak to lekarz na wizycie sprawdzi, a Ty Zosiu-samosiu takim badaniem tylko szkody narobić możesz
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry