• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Talf, lekarze rzucają różnymi ilościami miesięcy, które należy odczekać, ale tak naprawdę to: 1) warto odczekać do tej 1@, żeby tam jeszcze się wszystko naturalnie oczyściło, 2) znaleźć lekarza, który nam poprowadzi kolejną ciążę, zrobić badania, które on uzna za stosowne, ewentualnie zrobić jakieś badania na własną rękę, 3) uporać się z całą sytuacją psychicznie, bo organizm wraca do siebie z reguły całkiem sprawnie - mija kilka tygodni przychodzi @ i możliwość zajścia w ciążę i jej donoszenia wraca, ale niewiele jest dziewczyn, które są już w tym momencie psychicznie gotowe na kolejną ciążę (inna sprawa, że bezpośrednio po stracie każda prawie chce już być w ciąży, ale potem się zaczynają drastyczne wahania ;-))
 
reklama
kaira24 wiesz watpie zeby moja "przyjaciółka" martwila sie o mnie, no chyba ze swoja troske wyraza slowami "lepiej ze sie tak stalo, no i coz tak rozpaczasz" - sama jest matka....wiec sma widzisz....adopcja- chyba kazda z was zgodzi sie ze mna ze nic nie porwna sie do uczucia jakie sie czuje kiedy nosisz w sobie dziecko, a milosci do dziecka adoptowanego trzeba poprostu sie nauczyc, po za tym osoba samotna ma nikle szanse na dziecko.....in vitro- hmmm watpie zeby ktorakolwiek kobieta chciala miec dziecko z kims kogo nie widziala, nie zna...ja juz zrezygnowalam n ie mam planow na dalsze zycie, nie mam marzen, nie mam nic........smutne ale niestety prawdziwe
Onaxxx- są kobiety które idą na imprezę, albo jada na wakacje po to żeby tylko się przespać żeby mieć dziecko, gratis może być hiv, Nie wspominając w medycznym środowisku polowanie na plemniki w dyżurkach . Dla mnie jeśli bym miał taką potrzebę i chęć dziecka a nie byłoby widoku na ojca to bym wogole się nie zastanawiała kim jest ten który oddał nasienie. Swoją drogą nie zawsze maż może być dawcą i też bierzesz nasienie od obcego przebadanego faceta i jakoś nie ma z tym problemu. Znam 4 pielęgniarki które są samotne, 2 mają adoptowane dziecko jedna jest po invitro i każda z nich mówi że to były njlepsze decyzje w ich życiu.Nie wspominając dzieci z jednnonocnych imprez które są zakochane do bólu w swych dzieciakach.
A co do przyjaciółki jeśli faktycznie jest taka to jej powiedz ze nie masz ochoty sie z nią spotykać i tyle zakończ chore znajomości poszukaj nowych.
 
Wróciłam....
i wygląda to tak :
muszę do końca życia brać folik 5 mg i witaminę B12 (400mg)

a teraz dostałam folik w dawce 15 mg. i witaminę B12 i to mam brać na pół roku przed zajściem w ciąże, czyli staranka daleko przesunięte

ta wada genetyczna, bez leków grozi kolejnym poronieniem lub ryzykiem urodzenia dziecka z poważnymi wadami....ale leki też jednoznacznie nie zapewnią, że będzie dobrze...one pomogą, ale ryzyko nadal jest - więc musimy się poważnie zastanowić czy wogóle się decydować na dziecko...ale tą decyzje będziemy podejmowali w czerwcu.

co pół roku do końca życia muszę badać poziom homocysteiny.....dzięki folikowi i b12 powinien się utrzymywać na poziomie pozwalającym normalnie żyć
no i ta homocysteina musi być w normie, żeby się zacząć starać o dzidziusia....więc teraz co 2 miesiące mam ją badać....i jeśli do pół roku się unormuje to możemy się starać z małym ryzykiem powstania uszkodzonego płodu....

czyli jest nadzieja, ale i duże ryzyko
na razie mamy wiele dylematów
lekarka jest super...odpowiedziała na wszystkie nasze pytania...i zapewniła nas, że naprawdę mamy szansę na zdrowe dziecko...tylko muszę ciągle monitować poziom tej homocysteiny i brać leki....ale decyzja i tak należy do nas.

dostałam od niej wykaz zaleceń i z tym mam się udać do lekarza rodzinnego, który już do końca życia musi mi przepisywać folik i b12
no i wykaz zaleceń odnośnie ciąży....dla lekarza prowadzącego....jak ze mną postępować.

ponadto mam brać Acard cały czas, a w cyklu, w którym będziemy się starać mam się kłuć Clexane....

to tyle...naprawdę polecam tą lekarkę, jak ktoś chce to dam na nią namiary....a wizyta...tylko 70 zł....oczywiście sama pogadanka i badanie....bo za usg trzeba dopłacić, ale to i tak mała cena...normalnie za wizyty płaciłam od 200 do 450 zł.
 
Wróciłam....
i wygląda to tak :
muszę do końca życia brać folik 5 mg i witaminę B12 (400mg)

a teraz dostałam folik w dawce 15 mg. i witaminę B12 i to mam brać na pół roku przed zajściem w ciąże, czyli staranka daleko przesunięte

ta wada genetyczna, bez leków grozi kolejnym poronieniem lub ryzykiem urodzenia dziecka z poważnymi wadami....ale leki też jednoznacznie nie zapewnią, że będzie dobrze...one pomogą, ale ryzyko nadal jest - więc musimy się poważnie zastanowić czy wogóle się decydować na dziecko...ale tą decyzje będziemy podejmowali w czerwcu.

co pół roku do końca życia muszę badać poziom homocysteiny.....dzięki folikowi i b12 powinien się utrzymywać na poziomie pozwalającym normalnie żyć
no i ta homocysteina musi być w normie, żeby się zacząć starać o dzidziusia....więc teraz co 2 miesiące mam ją badać....i jeśli do pół roku się unormuje to możemy się starać z małym ryzykiem powstania uszkodzonego płodu....

czyli jest nadzieja, ale i duże ryzyko
na razie mamy wiele dylematów
lekarka jest super...odpowiedziała na wszystkie nasze pytania...i zapewniła nas, że naprawdę mamy szansę na zdrowe dziecko...tylko muszę ciągle monitować poziom tej homocysteiny i brać leki....ale decyzja i tak należy do nas.

dostałam od niej wykaz zaleceń i z tym mam się udać do lekarza rodzinnego, który już do końca życia musi mi przepisywać folik i b12
no i wykaz zaleceń odnośnie ciąży....dla lekarza prowadzącego....jak ze mną postępować.

ponadto mam brać Acard cały czas, a w cyklu, w którym będziemy się starać mam się kłuć Clexane....

to tyle...naprawdę polecam tą lekarkę, jak ktoś chce to dam na nią namiary....a wizyta...tylko 70 zł....oczywiście sama pogadanka i badanie....bo za usg trzeba dopłacić, ale to i tak mała cena...normalnie za wizyty płaciłam od 200 do 450 zł.

Karolcia dla mnie to i tak dobre wieści.:tak:
Wiesz ,że możesz urodzić zdrowe dziecko .:tak::-):-)
To super.
tak naprawdę to nigdy nie ma pewności,że dziecko będzie 100% zdrowe.
Nawet jeśli urodzi się zdrowe to nikt Ci nie da gwarancji,że tak będzie zawsze.
To ryzyko każdej matki.
Patrz mój Kuba ,niby zdrowy się urodził ,a deficytów ma tyle,że mógłby przedszkole obdzielić i tak by mu zostało.
Dla mnie najważniejsze,że jest szansa.
Podleczysz się tylko,zmonitorujesz tą homocysteinę i do dzieła.
Będę trzymać kciuki.:tak::-):-)
 
Miśkam, wszystko ok, tylko... Cholernie zmęczona jestem po tych 9h. No i potrafiłam dziś przysnąć w fotelu - Krzyś poszedł spać, Bartek oglądał bajkę więc ja z nim i... Wiem, oni są na tyle rozgarnięci że jak coś to krzywdy sobie nie zrobią i potrafią mnie obudzić ("HALOOO":-D), ale spanie nie należy do moich obowiązków w pracy. Nasz pasożyt ma pewne wymagania i rządzi - po prostu jestem rozleziona, zmęczona, zmierzła i wiecznie zmarznięta, te 5h wydawało mi się spoko i tak jest, ale 9 trochę mnie przerasta.
Karolcia, nie jest źle, wciąż jest nadzieja. I to chyba najważniejsze. W sumie dobrze że masz określonego wroga i środki walki z nim. A jak pisała As, nigdy nikt nie daje gwarancji że dziecko urodzi się zdrowe i zdrowo "odchowa". Przecież mój Wojtek urodził się zdrowy i silny, a w piątym roku życia zdiagnozowali u niego zanik mięśni. Ponad 4 lata był praktycznie (poza dysplazją kiepsko leczoną) zdrowym dzieckiem. Na to nie ma gwarancji i tego nie da się reklamować. Znam małżeństwo które ma dwóch synków - starszy zdrów jak koń, młodszy ma przepuklinę oponowo-rdzeniową. Też nie przewidzisz. Jestem w ciąży i mam dwa marzenia: 1. Donosić. 2. Urodzić zdrowe dziecko. Ani na jedno ani na drugie nie mam gwarancji. Nikt nie ma.
 
kłaczku nakręcasz mnie TORT TAK TEGO PRAGNĘ !!
Ćpunka normalnie słodkożerna!:-D Nie można tak. Weź sobie uświadom, ze słodycze to czyste kalorie, skoncentrowana duporobność i nic poza tym, że lepiej nażreć się chocby owoców bo choć energetycznie też można przegiąć, to przynajmniej cos wartościowego też się wchłonie. Kurcze, tort orzechowy to bym wciągnęła bo wieki całe nie jadłam a luuubię, ale generalnie trzymam się z dala od słodyczy i nawet mi się to udaje. No, ostatnio mnie Rajmund chałwą dopieścił to i się poddałam, ale tak to staram się nie. Da się nawet bez jakichś tortur i umartwień.
 
karolcia81 bardzo dobre wieści, wiesz co robić, żeby osiągnąć swój cel, jakie to szczęście, że trafiłaś do tej lekarki

As nie szalej, ja cię proszę, ja się obawiam, ze ty Te okna jutro zamierzasz dokończyć :-D a tak poważnie to ciesze się ogromnie, ze u ciebie coraz lepiej! ps. Kuba ma nieźle gadane. Moja chrześnica Martusia- ma 6 lat a tez jak coś powie to się człowiek zastanawia, skąd ona takie słowa zna, nieraz ujmuje za serce, albo zatyka z wrażenia.

miśkam Ty się nie daj jakiejś tam, a co gorsza jeszcze się przejmuj że się obraża, ustaw dziewuszkę we właściwym miejscu - wróciłaś to pracujesz, a ona niech się cieszy, ze ją zostawili, bo jak sama umowa na zastępstwo mówi powinno już jej tu nie być! trzymaj się i nie daj się byle komu!

A tak przy okazji, to ja dziewczyny pracuje w kadrach i co nieco wiedzy wam, jakby ktoś potrzebował poradę prawna z prawa pracy to zapraszam na prv.

elza ab tak mi przykro, ale widzę że walczysz, wiec nie poddawaj się! Życze ci, zebyś szybko doszła do siebie po zabiegu i aby kolejna ciaża zakończyła się pomyślnie!

czarna76 nie za dobrze będzie ci na tym urlopie? już zazdroszczę ;-)

Witam sie ze wszystkimi nowymi dla mnie dziewczynami: aga34- zagladaj częściej, by przypominać nam o tym, ze Tobie sie udało; lila001, ssabrinaa - nie znikajcie już zostańcie!

PatiB. już trzymam &&&&&&&&
 
Ostatnia edycja:
reklama
Witam serdecznie i przepraszam, że wcinam się Wam w temat :-)
Mam pytanie: Czy któraś z Was miała problemy z bólem krocza pod koniec pierwszego trymestru. Od paru dni odczuwam taki ból. Gin powiedziała, że trzeba sprawdzić czy szyjka się nie skraca. Proszę o pomoc. Jeśli któraś z Was miała takie bóle to proszę o odpowiedź czy faktycznie oznaczały skracanie szyjki macicy. Co w takim wypadku? Szew?
Pozdrawiam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry