Bardzo pomaga, jak się mówi, że ciąża jest po in vitro. Lekarze otwierają procedury, kt. normalnie są dla wybrańców.
Rodzinie i znajomym nie mówimy - ale jesli kiedys wyjdzie, chyba nie bedzie problemu. zwłaszcza, że cześć lekarzy, kt. mnie prowadzili, to moi znajomi i być może kiedys gdzieś coś chlapną.
Mam przesliczną i mądrą córeczkę (dziś godzinę oglądała tekturowe książeczki ze zwierzątkami) i nie pozwolę, by kiedyś ktoś cokolwiek w mojej obecności krytycznego mówił o dzieciach z in vitro. Gotowa jestem powstać w trakcie kazania i swoje powiedzieć. No cóż - ale mnie rzeczywiście na to stać. Możliwe więc, ze sama kiedys to światu powiem. niemniej jednak nie zamierzam - wolałabym, aby to córka podjęła decyzję, czy kiedyś sie przyzna.
Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązania.