• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Gotadora, nie mam żadnych wizyt w międzyczasie, bo i po co. Nie kazał nawet robić wcześniej żadnych badań.
Może zrobię chociażby sam progesteron, może nie. Jeszcze nie wiem. Teraz zamiast luteiny dostałam Lutinus 3x1 i od mojej pani dr, dodatkowo duphaston.

Martka, nie czytam. Nie zamierzam. Powiem Ci, że to podejście było diametralnie inne od poprzedniego.
Ja byłam inna. I nie podobne to do mnie, ale się nie stresowałam. Jakiś taki luzik mnie ogarnął.

A dzisiaj , po transferze mój M, to mnie tak rozśmieszał, że myślałam, że pęcherz raz dwa będzie puściutki.


Madzialenak, co u Ciebie?????
Pospałaś chociaż ciut więcej niż 2 godzinki?
Może jutro, najpóźniej w piątek wypiszą Cie do domu.


Miliaa, a co u Was???
Pewnie jesteś zajęta tuleniem Marcelka :tak:
 
reklama
Miliaa, czekam na wieści od ciebie i Marcelka :)

Lawéndowy, gratuluje udanrgo transferu i życzę spokojnych dni oczekiwania na bete. Tym razem musi byc ładna :)

Sylwia, to mamy w tym samym dniu usg :)

Pisze z komorki bo u mnie znowu problem z netem a to dlatego ze ponownie zmieniamy operatora. Mam nadzieje ze tym razem wszystko będzie nienagannie działać.

Miłego wieczoru!!!
 
Ostatnia edycja:
agapl to się masz z tym operatorami od netu. Mam nadzieję, że kolejny okaże się tym właściwym i będziesz miała to z głowy. Super że idziemy w tym samym czasie na usg. Ja muszę wtedy wolne wziąć, bo mam o 16:30.

Lawendowy świetnie że już masz maluszki z sobą i jesteś w ciąży. Pamiętasz jak poprosiłam Cię o troszkę miejsca obok Ciebie na liście staraczek? Że obie zajdziemy wtedy w ciążę? I tak będzie! Ja już mam maluszka więc teraz Twoje zamieszkają. Nie ma innej opcji . I jaka to będzie ciąża - podwójna :-D. Będziesz nosiła w sobie aż trzy serca:biggrin2:. Całym sercem jestem z Tobą i mam nadzieję że uda mi się jako pierwszej pogratulować Ci wysokiej bety :biggrin2:


Moje szczenioki opanowały już dom. Reszta psów po kątach chodzi a 4 małe kluski rozrabiają :-D. Oj będzie mi ciężko się z nimi rozstać, serce będzie pękać za każdym oddanym psiakiem. Obiecałam sobie że nie będę się do nich przyzwyczajać i oczywiście się nie udało :crazy:.

Po usg mój mąż wyjechał do piątku a ja znów boję się nocy bez niego. Duży dom i byle jaki odgłos przyprawia mnie o zawał serca. Aż wstyd przyznać ale jak mojego nie ma to śpię przy zapalonym świetle :zawstydzona/y:. Zawsze nocowałam wtedy u mamy, ale mama bardzo przeziębiona i boję się zarazić, więc muszę u siebie spędzić te noce. Oby do piątku :dry:

Miłej nocki kochane. Ja znów padam.
 
avocado oj bardzo wesoło jest :-). Zawsze byłam psiarą i wiedziałam że jak przygarnęliśmy przybłędę to na niej się nie skończy, tylko że nie przypuszczałam że nam 6 wyjdzie. Teraz jest 10, ale to przejściowe przez 4 szczenioki. Zawsze kochałam wyprawy z moją psią bandą, teraz niestety nie dam rady tak jak przed ciążą wstawać o 4 nad ranem by pójść z nimi na spacer do lasu.
Do dzisiaj jednak najważniejszym minusem w tej bandzie jest odbieranie zamówionej karmy. Wyobraź sobie 60 kg karmy, którą wystawia CI kurier przed bramą, a w około żadnego chłopa do wnoszenia nie ma :baffled:. No i dodatkowa zamrażarka z mięsem dla watahy. Ogólnie wygląda to jak hodowla.

Też tak mam z tym zasypianiem. Jak jest mój to kładę się na jego ramieniu i po prostu budzę się już rano. Jak jego nie ma to nawet piec do centralnego ogrzewania słyszę (konkretnie jak podaje miał z pojemnika zasypowego). Chociaż piec stoi 2 kondygnacje pode mną to cisza nocna sprawia, że go słyszę i jest to okropny metaliczny dźwięk, który przypomina mi piłowanie metalu w drzwiach (wiwat moja wyobraźnia). W dodatku jak jestem sama to psy stają się czulsze i wystarczy wiatr, który silniej zawieje, czy jakiś pies który przebiegnie drogą, a tutaj się takie larum robi. Ja oczywiście się budzę, biorę latarkę i bejsbola (fajnie muszę wyglądać w takim zestawieniu) i idę sprawdzić. Tak wygląda moja noc zazwyczaj. I pomimo że mam tyle psów w domu, niektóre z nich posiadają szkolenie obronne w drugim stopniu, alarm zawsze włączony, rolety antywłamaniowe i jeszcze parę innych zabezpieczeń to mimo wszystko boję się wszystkiego :zawstydzona/y:.


Dobra uciekam do wyrka bo już rzęsami piszę z wycieńczenia.
 
Sylwia ja też nie lubię jak mąż wyjeżdża, najgorsze są dla mnie noce i jak jestem pod prysznicem, wtedy zawsze wydaje mi się, że słyszę kogoś na schodach, a to przeważnie moje pieski, które też robią się wyczulone na hałasy gdy zostajemy sami. Mam nadzieję, że noc minie Ci spokojnie. Dobranoc wszystkim
Miliaa i Madzialenak odezwijcie się co u Was, bo ciągle tu zaglądam i mam nadzieję, że napiszecie co u Was i kto teraz ma koszulke lidera. Pozdrawiam
 
Sylwia, wzruszyły mnie Twoje słowa. Bardzo. Szkoda, że mieszkasz tak daleko ode mnie, bo bym teraz Cię uściskała
i wycałowała. A tak przesyłam wirtualne uściski i buziaczki <cmok> <tulam>
Widzisz, ja jestem taka, że oddałabym potrzebującym ostatnią koszulę, o miejscu w szeregu nie mówiąc.
Zresztą Tobie to się należało najbardziej na świecie.
Mam nadzieję, że przetrwasz tę i następna noc. Wiem, że wyobraźnia ludzka czasami płata figle, szczególnie w ciemnościach.
Kiedyś uwielbiałam być sama w domu. Noc mi była niestraszna. A teraz, po prostu, za bardzo się nakręcam.
I nie to, że się boję, bo się nie boję. Ale wolę, jak mąż jest obok. No i jest jedna mała różnica- mieszkam w bloku, więc zawsze ktoś jest za ścianą, na dole, na górze.
 
Miliaa super, że napisałaś.:) przesyłam gratulacje dla Was, wspaniale, że już tulisz Marcelka i karmisz piersią. Życzę Wam szybkiego powrotu do domku i czekamy na zdjęcia. Pozdrawiam
ja dalej czekam na list z terminem cesarki..
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry