Lawendowy, a widzisz dobrze przeczuwałyśmy gratulacje córci
Nie nadrobiłam jeszcze wszystkich postów.
Ale powoli włączam swoja aktywność
Martka coś pisałaś o gorsecie po cc, możesz podesłać link?
Napisz teraz o cc

Bałam się strasznie, drżałam, nie potrafiłam pohamować swoich emocji w "kolejce". Jak położyłam się na stół, to caluśka podskakiwałam ze stresu. Okazało się, że przebieg cc nie jest taki straszny. Od momentu położenia się na stole, do "wyjścia" małej było około 10 min, wiec bardzo szybko. Zaszywanie tra dłużej około 30 min. Odczucia, powiedziałabym, że jak masaż. Czyli nic strasznego. Ujrzenie swojego szczęścia, to chwila niedoopisania, i myślę ze nie da się jej nigdy zapomnieć. Ta delikatna skórka, placz... świadomość, że to już, że nasze szczęście już jest z nami

Po wyjeździe z bloku operacyjnego, drżałam okrutnie przez około godzinkę, może 1,5. Nie było mi zimno, tylko niesamowite drżenie ciała. Czucie w nogach wraca po około 2-3 godzinach, zaczęłam delikatnie kręcić "kółka" miałam straszna motywacje żeby wstać jak najszybciej, ale procedura jedna 12 godzin. Aczkolwiek czucie wróciło całkowicie więc położna pionizowała mnie po 6, usiadłam, i wstałam, ale na sekundę. Po 12 godzinach, już zaczęłam chodzić i prostować się. Nie było zle, no może troszkę słabo mi się zrobiło, ale byłam zmotywowana

Ból brzucha okropny, obkurczanie macicy. Najbardziej bolało 1 dzień. Moje szczęście od początku złościło sie ze mleczka brak.. po dobie dostałyśmy butle, narazie jedziemy na butli. Ale walczę z laktacją. Stymuluje laktatorem, dostawiam mała do cysia, ale z nakładką, bo inaczej denerwuje się, że nie może tak łatwo złapać jak butle. Już po 5 dobie pojawił się sukces po udało sie odciągnąć około 8 ml pokarmu, kolejnego dnia więcej i więcej, treaz za jednym razem udaje sie około 20ml, Ciesze się tym bo na początku była to kropla, albo i nic. Córcia jest słodka, oczywiście dla nas najpiękniejsza

Nasze szczęście

Mam nadzieje, ze pomogłam moim opisem, i rozwiałam strach przed cc.
Pozdrowionka
