[FONT="]
gosia__1983 ja nie mam rodziny ani w Lubinie, ani we Wrocławiu, i w tej sytuacji się z tego cieszę że są porozjeżdżani po całej Polsce i świecie. W Lubinie mam teściów którzy mieszkają w Niemczech ale modlę się żeby nie udało im się –szczególnie mojej teściowej- wrócić na czas mojego porodu, bo ona nie zabije mojej szpitalnej nudy a raczej wprowadzi atmosferę zamieszania, nerwów i histerii. Będzie przy mnie tylko mąż i mama i nikogo więcej nie potrzebuję. Tak jak mówiłam jestem weteranem szpitalnym, tyle czasu tam spędzałam w swoim życiu że częste odwiedziny bardziej mnie męczyły niż cieszyły, szczególnie jak coś bolało. Ja wręcz boję się tego że zaczną mi się za szybko do domu zjeżdżać, dziadkowie, kuzyn i, rodzeństwo, ciotki, dziękuję bardzo… Liczę jednak na to że uszanują naszą prywatność i to że połóg to nie jest czas kiedy piecze się ciasta i szykuje kawkę dla gości prezentując przy okazji dziecko z każdej strony, tylko odpoczywa, wycisza, dochodzi do siebie i oswaja z nową sytuacją. Będziemy potrzebowali z mężem ciszy i prywatności a pomocy będę potrzebować tylko wtedy kiedy o nią poproszę.[/FONT]
[FONT="]avocado[/FONT],
[FONT="]lawendowy_sen[/FONT] , [FONT="]
gotadora, [/FONT]
Sylwia1985
macie rację, to są właśnie dylematy bo nie wiadomo na kogo się trafi, ja mam przerobiony taki kalejdoskop postaci przeróżnych z moich pobytów w szpitalu że… Chociaż tam w Lubinie są jedynie 1,2, i 3 i myślę że ewentualnie wezmę tą dwójkę ale jak na razie stawiam na tą jedyneczkę.
[FONT="] [/FONT][FONT="]
elleni we Wrocławiu w niektórych szpitalach też tak jest dlatego nie chcę tu rodzić, dziewczyny leżą w boksach, na Sali jest po 5, 6 łóżek…[/FONT]