• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

ale zagorzała dyskusja na temat zakazów żywieniowych u nas zawrzała :-)

kurde przeziębiłam się, nie wiem jakim cudem, bo chodzę ubrana tak ciepło, że chyba nawet babcie emerytki nie są tak szczelnie ubrane jak ja. Oczywiście bez przesady, ale ani się nie przegrzewam, ani nie marznę, a czuję się dziś jak g.... Lepszego określenia nie ma. Wiem, że leków nie wolno, ale co zrobić żeby się szybko i skutecznie pozbyć tego cholerstwa i nie zaszkodzić dzidziusiowi? Chodzi mi tylko o Antośka, ja tam sobie mogę pocierpieć;)

miłego dzionka!
 
reklama
Szyszka jak ostatnio brało mnie przeziębienie to piłam gorące mleczko z prawdziwym miodem i prawdziwym masłem , pomaga. Oczywiście można tez zjeść czosnek np.do chleba. I oczywiście lez w łóżeczku .
mazenka pewnie ze zjem coś dobrego z myślą o tobie:)
sylwia ale ten czas u ciebie zleciał , już gotowa do porodu super:)

a ja dziś odkryłam ze mam 1kg do przodu a myślałam ze w 1trymestrze schudne:( ale cóż aby dzidzius rósł a moja waga to drugorzędna sprawa.
 
Jogo-ja nadal mam mdlosci i wymioty od rana do wieczora :( i tutaj grzesze bo pomaga mi pepsi :( nie pije butelki dziennie ale pare lykow jest...innych grzechow nie pamietam ;) U mnie z waga dziwna sprawa bo owszem spadla ale w pasie juz sie nie dopinam...
 
szyszka87 - czosnek, maliny (najlepiej rozmrożone niż jakieś wekowe), mleko z miodem owszem - ale nie gorącym, pernalen, imbir, cebula.
Jeśli chodzi o miody to najlepszy na przeziębienie jest lipowy (niestety także najbardziej uczula). Kupując miód kierujmy się jego krystalizacją - im szybciej skrzepnie tym lepiej. Oczywiście miodu w hipermarkecie się nie kupuje bo są to zazwyczaj miody chińskie z niewielką domieszką miodu polskiego lub miody sztuczne. Nie wiem dlaczego ale ludzie kierują się płynnością miodu przy jego zakupie, a to największy błąd. Wielu sprzedawców jak miód skrzepnie to podgrzewa do 60 stopni i w ten sposób miód traci wszelkie wartości lecznicze. Z tego powodu właśnie nie wolno dodawać miodu do gorącego mleka, ale do przegotowanego i w temperaturze pokojowej.

Miłego dnia mamuśki :-)
 
Mazanka współczuje diety, wiem co oznacza, bo i ja byłam na diecie. U mnie największym problemem był zakup chleba, bo okazało się, że w miejscowych piekarniach ten razowy, który niby mogłabym zjeść był z dodatkiem czegoś, co powodowało że po jednej kromce chleba miałam bardzo wysoki cukier. I tak rozpoczęły się poszukiwania, początkowo bardzo trudno bo byłam zdana tylko na siebie i to w łózku, więc wyprawa do sklepu była zakazana, ale musiałam od czasu do czasu wyjść, bo co bym jadła. Gdy zjawił się mąż znaleźliśmy chleb w Olsztynie. Z owoców mogłam jeść brzoskwinie takie z gładką skórką, oraz banany, oczywiście jeden owoc po południu. Marzyłam o naleśnikach z twarogiem i gdy spełniłam moją zachciankę okazało się,że mogłam jeść dwa naleśniki wieczorem i cukier był dobry. U mnie cukier bardzo spadał w nocy, dlatego wieczorem mogłam zjeść coś niby zakazanego aby rano cukier był w granicach siedemdziesięciu. Wiem,że u Ciebie jest trudniej, bo masz insulinę, ja byłam tylko na diecie, pilnowałam diety bo kłucie mnie przerażało. W szpitalu okazało się,że lepiej być na diecie, bo dają nieco lepsze i więcej jedzenia. Już niedługo Ci zostało mordęgi, a maleństwo wynagrodzi Twój trud :tak:
 
szyszka słuchaj Sylwii i Jogo i wracaj do zdrowia :tak:. Biedna jesteś, współczucia.

Niepokorna ciekawe dlaczego się nie dopinasz, hmm... może jesteś w ciąży? :-D (uwielbiam jak mąż mi tak mówi :-D).

gotadora właśnie też największy problem miałam z chlebem, po połowie kromki razowego pełnoziarnistego bez karmelu barwiącego, cukier skakał mi do 170 :wściekła/y:,a Ty biedna jeszcze musiałaś leżeć... W końcu znalazłam w jednej piekarni chleb żytni (95% mąki żytniej) i rewelacja :tak:, spokojnie zjadam 1,5 kromki z dodatkami i jest wszystko w normie :D. Jest taki pyszny jaki pamiętam z czasów dzieciństwa i mąż powiedział, że nawet po skończonej diecie będziemy go kupować :-D. Aaa i pszennego mogłam zjeść spokojnie 4 kromki i dalej byłam głodna, a tym się bardziej najadam :szok:. Kończę o jedzeniu, bo mogę o tym pisać bez końca hehe.
Z nocnymi cukrami mamy inne sytuacje, niestety mam 'efekt brzasku'. Kładę się spać z normalnym poziomem, ale o 2-3 w nocy wątroba wywala takie ilości glukozy, że cukier szaleje w górę i rano mam wielki. Insulina ledwo daje radę i co parę dni muszę zwiększać ilość. Nie pomaga nic, ani przekąska przed snem, ani w nocy (na zahamowanie wyrzutu z wątroby), wtedy jest jeszcze gorzej. Podobno zapotrzebowanie na insulinę będzie tak rosło aż do porodu i jestem ciekawa do ilu jednostek dojdę. Już daję 22, zwiększam o około 2-4 tygodniowo mimo ścisłej diety. Mam nadzieję, że córeczka będzie zdrowa :-(.
 
Mazanka na pewno będzie zdrowa. Zauważyłam będąc w szpitalu,że kobiety, które mają insulinę muszą jej coraz więcej sobie podawać, więc tak to już jest niestety. Ale z pośród tylu kobiet z cukrzycą tylko u jednej cukrzyca została po porodzie, nawet pewna wegetarianka, która miała ogromne skoki cukru po porodzie miała cukier w normie. Ja jutro dowiem się jaką mają morfologię moje maluszki, że od razu nie kazali przyjeżdżać to mam nadzieje,że nie znaleźli nic bardzo niepokojącego. Musiałam powtórzyć im również badanie moczu ze względu na Martusię, a tu już dzwonili natychmiast po zrobieniu wyniku, qurcze mam nadzieje,że to tylko dlatego,że źle pobrałam lub że rano jej nie umyłam przed zrobieniem siusiu. Moje maluszki mają teraz bardzo napięty grafik, w sumie nic im nie dolega a jak dostaliśmy skierowanie na konsultacje do szpitala dziecięcego to teraz mamy spotkania z 3 terapeutami ( 2 x w tygodniu)- ćwiczenia, masaże, plus z lekarzem prowadzącym, z logopedą i psychologiem. Szkoda tylko,że jest to w godzinach takich,że one wtedy chciałyby spać i jest wielki płacz.
 
gotadora rany, to rzeczywiście się nalatasz i się namęczycie... A wiadomo jak długo to będzie trwać? Kurcze dosyć często wyniki z moczu są zafałszowane przed umyciem i może z tego wyszły jakieś bakterie? Nie martw się na zapas. A morfologię robiliście tak profilaktycznie? Gdyby było coś nie tak, to raczej od razu by Cię wzywali. Współczuję takiej bieganiny, ale widać, że maluszki mają dobrą opiekę :-p.
 
Mazanka :-) oj mają opiekę, ja takiej nie miałam na pewno. Nie wiem czemu tak się nami zajęli, mały ma mała asymetrię, ale z tego co mi wiadomo dużo dzieci tak ma w pierwszych miesiącach życia i nie jest to nic strasznego, tym bardziej że sam już polubił swoją drugą stronę i nie trzeba go na siłę przekręcać. A Martusia niby że za słaba, a ona taka słaba,że już od piątku sama przekręca się z brzuszka na plecki. Skierowanie dostaliśmy tak na w razie co, że bliźniaki i wcześniaki.
 
reklama
Widzę, że dalej temat jedzenia jest na tapecie:)

mazenka
współczuję tej diety cukrzycowej. Faktycznie masz dużo ograniczeń. Ale może dzięki temu waga Ci aż tak bardzo nie skoczy? Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że wolałabyś jeść normalnie.


Z tym jedzeniem w ciąży (zakładając, że nie ma się problemów typu podwyższony cukier, etc.), to uważam, że trzeba podchodzić kierując się zdrowym rozsądkiem. Wiadomo, że z pewnych produktów trzeba bezwzględnie zrezygnować. Ja np. wystrzegam się surowych mięs oraz ryb, co dla mnie jest sporym wyrzeczeniem przyznam, bo jestem maniaczką sushi. Lubię też tatara, ale w ciąży nie odważyłabym się go zjeść. Ale np. Japonki jedzą w ciąży sushi i wszystko jest ok. Tyle, że w Japonii jakość i świeżość ryb jest nieporównywalnie lepsza do tych, które serwowane są u nas w restauracjach sushi.

Jeśli chodzi o sery i nabiał, to muszą być z pasteryzowanego mleka, więc to mit, że nie można sobie pozwolić na fetę czy mozarellę. Te dostępne w sklepach są właśnie z pasteryzowanego mleka. Ja jadłam kilka razy (nawet przed chwilą zjadłam sałatkę grecką). Serów pleśniowych nigdy nie lubiłam, więc nie jadłam ich i nie jem nadal. Czy można je jeść w ciąży? Nie badałam dokładnie tematu, ale wiem, że różne źródła mówią inaczej.

Od kawy mnie odrzuciło zaraz na początku ciąży (po wypiciu kawy po prostu od razu ją zwracałam mówiąc wprost) i nie piję do dziś, bo nie mam ochoty. Ale jakbym miała ochotę, to bym sobie pozwoliła na małą filiżankę kawy z mlekiem. Herbatę zaczęłam pić dopiero w 3 trymestrze. Na colę pozwoliłam sobie kilka razy (była dobra np. na mdłości).

Moim największym grzechem jedzeniowym jest to, że piję Nestea brzoskwiniową (a to chyba napój z serii tych kolorowych i nie jest to specjalnie zdrowy napój - chociaż dramatu nie ma) oraz że pozwalam sobie na słodycze przez co z rozmiaru XS/S przeskoczyłam do rozmiaru M (dziś kupowałam sobie spodnie dresowe do szpitala i jak obejrzałam się w przymierzalni ze wszystkich stron, to przeklinałam na siebie w myślach, że co jak co, ale te słodycze to powinnam sobie była całkowicie darować).

Ważne też, aby jeść sałatki z wiadomego źródła (jeśli nie robi się ich samemu), bo owoce i warzywa muszą być dobrze umyte.
Trzeba też wystrzegać się pewnych ziół i przypraw.
Ogólnie trzeba zachować w tym wszystkim zdrowy rozsądek i umiar, bo spotkałam się z sytuacją, że dziewczyna na jakimś forum pytała, czy może zjeść w ciąży winogrona:szok: Chyba chodziło o to, że winogrona mają dużo cukru, ale przecież nie są zakazane.


Sylwia ja już też właściwie jestem gotowa. Badania mam porobione, torbę zaczęłam pakować. Wszystko wyprane i poukładane. Teraz leci mi 37 tydzień, więc w przyszłym tygodniu mogę rodzić:) Jutro chyba ostatnie usg przed porodem. Jestem ciekawa, ile maluch waży:) Wydaje mi się, że brzuch mi się dziś nieznacznie obniżył, ale pewności nie mam. Jak tak człowiek patrzy na siebie codziennie, to trudno to ocenić jednoznacznie.


Maja
daj znać co u Ciebie i Maksia!!! Dawno nie pisałaś. Mam nadzieję, że wszystko ok. Odezwij się do nas.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry