• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

ja piłam i napoje gazowane i kawe cała ciąze a jesli chodzi o tatara to nie jadłam bo słyszałam ze dziecko moze urodzić sie niedowidzące ale nie wiem czy to przesad czy mieso surowe ma wpływ na wzrok
 
reklama
ja mam nieco inne zdanie, oczywiście wszystko jest dla ludzi, jednak w tych miesiącach kiedy rośnie w ciele kobiety nowe życie warto zadbać o to, aby jeść i pić zdrowe rzeczy, jest ich całe mnóstwo. Może zwariowałam, ale może dzięki mojemu wariactwu udało mi się donosić ciąże prawie do 37 tygodnia, a moja była bardzo zagrożona.
 
ja mam nieco inne zdanie, oczywiście wszystko jest dla ludzi, jednak w tych miesiącach kiedy rośnie w ciele kobiety nowe życie warto zadbać o to, aby jeść i pić zdrowe rzeczy, jest ich całe mnóstwo. Może zwariowałam, ale może dzięki mojemu wariactwu udało mi się donosić ciąże prawie do 37 tygodnia, a moja była bardzo zagrożona.

Przepraszam ale nikt nie pisał, że nie należy prowadzić zdrowego trybu życia w ciąży tylko, że jak ma się na coś ochotę to nie można sobie odmawiać. Przecież żadna nie pije coli czy innych napojów gazowanych hektolitrami, żadna nie jada jedzenia typu fast food codziennie po zestawie itd. Chodzi o to, że jak najdzie ochota to trzeba sobie pozwolić i nie popadać w paranoję. Ja odżywiałam się bardzo zdrowo w ciąży ale były dni gdzie "zgrzeszyłam" i zjadłam sobie jedzenie z kfc, mc donalds, czy wypiłam pepsi. Mój synek urodził się duży i zdrowy,nic mu nie zaszkodziło. Są kobiety co w ciąży jedzą parówki(ble), które uważam za najgorsze świństwo a dla nich to najlepszy produkt na śniadanie. Jeśli tak uważają to niech jedzą :-D
 
Popieram Gotadorę w pełnej rozciągłości :-) To tylko 9 miesięcy, można sobie odmówić pewnych rzeczy, zwłaszcza, że nie wiemy do końca, czy to, co robimy, ma wpływ, czy nie, bo nigdy nie będziemy mieć takiego porównania. Ja pod koniec ciąży wróciłam do kawy i uważam, że to nie jest dobre. Piłam, ale nie będę bronić, że nic się nie stało - nie powinnam i już, ale nie potrafiłam się powstrzymać... Cola czy pepsi też nie jest neutralna dla dziecka. Po pierwsze kofeina, po drugie różne inne "delikatesy", których dziecko niekoniecznie potrzebuje, nawet w małych ilościach.
A surowego mięsa jednak bym odradzała, bo może ryzyko jest niewielkie, że mięso będzie zakażone, ale jeśli tak, to cena, jaką można zapłacić jest zbyt duża i niewspółmierna do tych kilku minut przyjemności... To samo dotyczy innych pokarmów zakazanych w ciąży - sery dojrzewające, niepasteryzowany nabiał, wątróbka, wędzony łosoś itp. itd. Skoro istnieją takie obostrzenia, to pewnie na przykładzie przypadków, w których doprowadziło to do problemów, więc dlaczego by nie posłuchać dobrych rad...
Ale to tylko moje zdanie, każdy robi jak mu rozum podpowiada :-)
 
Ostatnia edycja:
dziękuje Pingwinku :-)

myślę,że odmówienie sobie chwil przyjemności nie jest paranoją a jedynie silną wolą.


"Cola jest niewskazana dla przyszłej mamy z wielu powodów: zawarty w niej dwutlenek węgla może podrażniać przewód pokarmowy. Kolorowe napoje są też sztucznie barwione i aromatyzowane. Nie ma w nich nic potrzebnego dziecku, a przy tym wcale nie gaszą pragnienia i dostarczają zdecydowanie za dużo cukru. Lepiej ich unikać, szczególnie coli, bo jest w niej kofeina, która podnosi ciśnienie.Kofeina jest moczopędna, odwadnia i odwapnia organizm. Kofeina utrudnia przyswajanie żelaza, potrzebnego i matce, i dziecku.Spożycie kofeiny nasila, i tak typowe dla ciąży, problemy z częstym oddawaniem moczu. Poza tym, kofeina zawarta coli przedostaje się przez łożysko do krwiobiegu płodu."
 
Pingwinek ja tez tak uważam , moze nie tak do przesady np. Zjadłem kawałeczek łososia wędzonego na kanapkę bo wyczatalm ze niektórzy nie zalecają jedzenia ryby wędzonej a z innego źrodła doczytalam ze można? Kawy i tak nie pije bo mi w ciazy nie smakuje , nie wiem co z serem feta ale staram się go wystrzegać tez.
Zuzia , elleni , niepokorna jak się czujecie? Rosną wam brzuchy? Ja dziś zauważyłam ze nieznacznie mam już zaokrąglony:) a za tydzień o tej porze będę w samolocie w drodze do domu, mam nadzieje ze maluszkowi ten lot i podróż nie zaszkodzą:(
 
No ja to bardziej przchylam sie do wypowiedzi Madzialenak jesli chodzi o zachcianki ciazowe - uwazam ze produkty ktore sa kategorycznie zabronione to oczywiscie jesc nie mozna ale sa rzeczy ktorymi od czasu do czasu mozna zgrzeszyc. Ja nie jestem zwolenniczka napojow gazowanych ale od czasu do czasu chyba nie zaszkodzi - no narazie na 10 tygodni raz skusilam sie na niewielka ilosc coli to mysle ze to czesto nie jest:)

Jogo - no chyba sie zaczyna:) brzuszek troszke sie wypelnil nie jakos znacznie ale juz jest - waga narazie stoi a nawet troszeczke spadla.... z dolegliwosci dalej mecza mnie mdlosci zwlaszcza po poludniu i tak jak przez trzy tygodnie sie objadalam i jadlam wszystko z checia to teraz mi preszlo nie moge znalezc nic na co bym miala ochote i wciskam w siebie...odliczam dni do usg jeszcze ponad dwa tygodnie powiem ze co chwilke mi sie cos sni i zawsze jest to chlopak hihi:) Fajnie ze bedziesz mogla nareszcie wrocic do domku o maluszka sie nie martw tyle dal rade to znaczy ze trzyma sie mamusi i nie pusci:)
 
Dziewczyny, co do jedzenia w ciazy to... Najwazniejsze zeby jesc zdrowo i produkty dobrej jakosci. Tak powinno sie jesc codziennie. Jesli od czasu do czasu ktos wypije sobie troche coli to przeciez nic sie nie stanie. Wazniejsze jest to zeby np nie jesc parowek czy tam innych mortadeli i mielonych z psia buda. Uwierzcie, ze to jest o wiele gorsze niz pucha coli od czasu do czasu.

Ja jadlam lososia wedzonego bo mialam ichote. Nie pilam kawy. Sushi odpuscilam mimo ze nie wierze ze w knajpach losos jest swiezy. Wystarczy ze bym mrozony to wtedy mozna jesc. Tatara nie jadlam w zyciu bo sie brzydze surowym jajkiem ;) aaaa i raz bylam w kfc w 37tc.

Z niczym nie mozna przesadzac bo dieta ma byc zroznicowana.
 
Ostatnia edycja:
Ja też jestem zdania, że lepiej omijać produkty zakazane w ciąży, niż ryzykować (nawet jeżeli ryzyko jest poniżej 1%). Tyle czekałam na swojego syna, że staram się przestrzegać diety. Najważniejsze, że od razu udało mi się rzucić palenie, chociaż jeszcze przez dobre pół roku chodziły za mną i śniły mi się po nocy. Jeżeli udało mi się powstrzymać przed paleniem to pozostałe zakazy żywieniowe nie stanowiły dla mnie problemu. Odstawiłam cola colę zero (piłam mniej więcej pół szklanki do szklanki dziennie), nie kupowałam mleka niepasteryzowanego u nas na wsi (chociaż wystarczyło je przegotować i nie byłoby ryzyka listeriozy). Oczywiście żadnych fast foodów (a czasami lubiłam kebab zjeść), napoi gazowanych, kawy, etc. Nawet do dzisiaj boimy się przytulać, bo lepiej chuchać na zimne. Ciąża to tylko 40 tygodni i można jakoś przeżyć ten okres. Owszem, nie jestem święta bo na Boże Narodzenie wypiłam około pół szklanki coli i mam nadzieję, że nie wpłynęła na mojego syna.

Oczywiście są kobiety, które palą, piją, nie przestrzegają diety w ciąży i rodzą zdrowe dzieci. Jednak jakby (odpukać) coś się to każda matka wolałaby mieć czyste sumienie, niż zadawać sobie pytanie czy to nie właśnie ten malutki grzeszek wpłynął na daną chorobę.

To tylko parę produktów bezwzględnie zakazanych:sery pleśniowe, niepasteryzowany nabiał, wędzone i surowe ryby, surowe mięso i jajka - to one mogą zawierać listerię, toksoplazmozę czy salmonellę. Ja osobiście dodałabym fast foody, napoje gazowane i kolorowe oraz grzyby. Pozostałe produkty jak np sól czy kawa w granicach zdrowego rozsądku.


Jeśli chodzi o smaki i płeć - u mnie całą ciążę mam ochotę na korniszony i lody. Z konkretniejszych dań to - rosół (oczywiście z kogutka lub kurki z zagrody mamy :-D, właśnie taki pichci się na kuchni) i do tego kanapki z serem białym. Z owoców wchodzą mi głównie pomarańcze. Tyle jeśli chodzi o smaki, ale staram się odżywiać racjonalnie a nie tylko tymi frykasami :tak:.


Wczoraj ostatnie prasowanie (4 h nad żelazkiem), dokończenie sprzątania pokoju i ekwipunku do szpitala. Także uważam, że jestem gotowa - porodzie nie zaskoczysz mnie :rofl2:.

Spiżarka posprzątana, zostało mi tylko akwarium bo ostatnio bardzo je zaniedbałam i całe zarosło roślinami w sposób niekontrolowany. Może jutro, albo w następny weekend wezmę się za nie. Chociaż może jeszcze dziś..... zawsze to miałabym z głowy.
 
reklama
Ja niestety nie mogę sobie pozwolić na żadne zachcianki, a aż mnie skręca na niektóre produkty... Już nawet nie chcę mówić o torcie czy coli, ale marzą mi się najzwyklejsze owoce:zawstydzona/y:. Bo dziennie mogę zjeść około 5 cm owoca, który zawiera mało cukru, np jabłka czy mandarynkę. I to tylko o określonej porze, nie może być na śniadanie czy po 17:00... A o bułce z dżemem i kubku mleka nie wspomnę... Albo chociaż musli z mlekiem aaaaaaah! Ostatnio pozwoliłam sobie na filiżankę białego ryżu i mało nie zeszłam ze świata :baffled:. Czyli moją największą zachcianką jest zwykłe jedzenie. Zazdroszczę Wam, że możecie jeść normalnie hehe, zjedzcie dzisiaj coś dobrego za mnie :-).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry