dziewczyny ja już po badaniach. Oczywiście jak to u mnie, nie może wszystko być po mojej myśli i jak zwykle coś jest nie tak. Oczywiście trafiłam na buraka i żałuję, że badania zrobiłam u siebie, a nie w klinice. Nie dostałam nic od lekarza, ani zdjęcia usg, ani opisu, ani nawet słownej informacji. W ogóle ochrzanił mnie, że nie chcę zrobić krwi, bo to przecież całość badań trzeba robić, a jak nie to po co w ogóle robić. Tak więc zmusił mnie do badań krwi. Z tego tyle dobrze, że dał mi skierowanie do genetyka i mam iść na NFZ, bo ciąża po in vitro jest wskazaniem do badań na NFZ.
Wyniki u genetyka za 2 tygodnie, więc mam 2 tyg z bani. Wyszłam od niego i się poryczałam, bo nic nie wiem - ile ma cm dziecko, czy wszystko w porządku. Na skierowaniu do genetyka napisał tylko brak możliwości oceny NT i NB. Dziecko się źle ułożyło i nie chciało współpracować. Skupił się tylko na nagraniu płyty i że obstawia, że to dziewczynka. Kilka razy badał serce, bo coś mu nie pasowało i nic nie powiedział. Jak zaczęłam drążyć temat to powiedział na usg wszystko ok i rokowania są optymistyczne, ale proszę iść do genetyka, bo samo usg nic tu nie wnosi.
Na płycie tylko jest fragment tabelki i jest wymiar NT 1,80mm. Nie wiem czy dobrze, czy źle, czy w ogóle to ten wymiar. O kości nosowej nic nie powiedział i jestem głupsza jak byłam.
Przepraszam, że tylko o sobie, ale jestem załamana i 2 tyg mam nerwów. Wieczorem idę do swojego gin, ale nie wiem czy on coś podpowie i czy w ogóle usg zrobi.
Kotyotka gratuluję synka
