Hej kobietki.
Mam do was pytanko odnośnie bóli brzucha.
Jestem po usg połówkowym, lekarz nie stwierdził nieprawidłowości, bąbel jest zdrowy ale od niedzieli odczuwam dziwny ból w podbrzuszu :-(co prawda w sobotę spędziłam praktycznie w aucie i myślałam, że ten ból jest spowodowany długim siedzeniem. Ogólnie wreszcie zaczęłam się cieszyć ciążą to znów coś mnie niepokoi. Po wizycie u mojej ginki, stwierdziła, że jest ok ale muszę się obserwować i gdyby coś się działo to interweniować. No cóż coś tam się dzieje ale nie wiem czy to coś niepokojącego czy po prostu nadal tam coś się rozciąga. Ogólnie nie czuję skurczy ale najbardziej boli mnie rano przy siusianiu ( mocz ok) może to być spowodowane długim trzymaniem moczu? w ciągu dnia też czasami odczuwam dyskomfort ale to nie jest jakiś mega ból ale jednak boli.
Powiedzcie mi kobitki czy to może być efekt skracania się szyjki? kurczę nie chce robić popeliny ale zaczęłam się martwić bo boję się stracić mojego brzdąca. A w ogóle po długim chodzeniu czuję jakby mi się troszkę napinał brzuch, ale nie jest twardy.
Oczywiście naczytałam się głupot w necie i teraz mnie strach obleciał, osoby takie jak ja czyli mające łożysko na przedniej ścianie mogą być narażone na przedwczesny poród :-(
Powiedzcie mi że nie zwariowałam bo zaczęłam się martwić bardziej niż na początku ciąży:-(jak nie urok to przemarsz wojska:-(
Jedyna dobra tylko sprawa w tym wszystkim, że od 2 dni zaczynam mocniej czuć mojego synka, zaczyna chyba pukać mamusi :-)