Madzialenak - dziękuję kochana, ja z kolei nie mogę uwierzyć, że Ty już jesteś w 16 tygodniu - jak ja miałam punkcję, to Ty sprawdzałaś serduszko, a teraz już nawet wiesz, że w brzuszku jest Sebastianek
Gotadora - postaram się pisać, choć mdłości bardzo mi dokuczają, na razie jedyny sposób, jaki na nie znalazłam, to praca - ten weekend wolniejszy i już kilka razy wymiotowałam... Jak mam czymś zaprzątnięty umysł, to wtedy zapominam, że mnie mdli. A Ty już w 9 tygodniu, też nie chce się wierzyć
Miliaa - miałam na myśli prof. Jakimiuka, do tej pory byłam w zawieszeniu i jak miałam to zatrucie, nie miałam nawet za bardzo do kogo zadzwonić, więc to mnie zmobilizowało i zapisałam się już do profesora na 27.03 - to będzie kilka dni po genetycznym, zrobię jeszcze morfologię i mocz, może też progesteron, więc będzie mieć pełen obraz.
Milagors - bardzo dobrze zrobiłaś, że pojechałaś do szpitala, nie przejmuj się, co mogą mówić pielęgniarki, one często zachowują się jak domorośli lekarze, to lekarz decyduje, czy przyjechałaś potrzebnie, czy nie. Ja zawsze wyznaję zasadę - lepiej pojechać 100 razy niepotrzebnie, niż nie pojechać raz, kiedy była potrzeba. Z tej drugiej sytuacji biorą się takie nieszczęścia, jak ostatnio z tą dziewczynką z Łodzi, bo wg mnie zawiniły tu dwie strony - i służba zdrowia I rodzice, bo Łódź to duże miasto i istnieją taksówki, ja bym się nie zdawała na służbę zdrowia, a teraz zamiast do szpitala w odwiedziny będą jeździć na grób... Pewnie, że może się zdarzyć nieszczęście pomimo, że się wszystkiego dopilnuje, ale przynajmniej wtedy ma się poczucie, że ze swojej strony zrobiło się wszystko. Ja nie chciałabym myśleć do końca życia, co MOGŁAM zrobić... Lepiej zrobić.