• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Lawendowy, co za doktor (ten od cytologii)?? Tyle się trąbi w mediach o robieniu cytologii raz w roku, kampanie społeczne zaczynają przynosić efekty (coraz więcej kobiet się bada), ale przypuszczam, że duża ich część po trafieniu na tego lekarza (i jemu podobnym) odpuściła by badanie, biorąc za pewnik słowa lekarza, że wszystko jest ok. Kurde, mądra dziewczynka z Ciebie, że się uparłaś.
Moja mama jest przykładem tego, że TRZEBA robić raz w roku a może w pewnym wieku nawet częściej. Moja mama sobie odpuściła cytologię na dwa lata. Przez te dwa lata ze stopnia II zrobił się IV. Boże, gdyby poszła na badanie trochę później... Przeszła ciężką operację wycięcia "wszystkiego" - szyjki, macicy, jajników. Ale żyje i ma się dobrze, bo raczysko nie zdążyło się jeszcze rozsiać. Wynik his-pat po operacji - czyściutki.
 
reklama
Asia to planuj ciąże, pomyśl o wyprawce, o organizacji pokoju dla dziecka, itp. To jest Twoja przyszłość :-D

Lawendowy uszyska do góry, ja wierzę że to błąd laboratorium. Staraj się jak najmniej o tym myśleć, bo zmartwienia na pewno okażą się tylko zbędnym strachem bo wyniki potwierdzą, że nic nie ma.

A ja się roztapiam coraz bardziej. dzisiaj brałam 3 prysznice, a zaraz idę wziąć kąpiel... ten upał mnie wykańcza.
 
Asia ja mieszkam na wsi i chyba wszystkie zwierzęta mam obok siebie. Muchy, komary, pająki, kleszcze... wokoło same łąki i niestety nie raz trafi się u mnie w domu dziki lokator. A o muszkach nie wspomnę, na wieczór to nawet nie ma mowy o wyjściu na dwór, bo w całości ciężko powrócić :zawstydzona/y:. Mała mojej siostry co chwilę smarowana jest fenistilem, bo ciągle się drapie. Parę lat temu było w okolicy więcej nietoperzy i jakoś było spokojniej, a teraz jakaś dzika fala. Nawet szerszenie się zdarzają. Cóż, uroki wsi, ale nie zamieniłabym nigdy na żadne mieszkanie mojego kochanego domku i ciszy jaką mam tutaj :-D.

Dobrej nocy kochane.
 
Fusun, to dobrze, że Twoja mama wyszła z tego wszystkiego obronną ręką.
U mnie w rodzinie nigdy nie było raka szyjki macicy.
Moja babcia, moja mama i jej siostra miały tylko włókniaki (mięśniaki) macicy.
Ja szczególnie dbam i robię cytologię raz w roku. I nie wynika to z tego, że jestem hipochondryczką. Po prostu wiem, jak ważna to sprawa. Zresztą jak zachorowałam w 1999 r. (boże, jak dziwnie piszę się takie daty :-D. Pewnie wtedy jeszcze dinozaury biegały po Morenie), to zanim mnie zdiagnozowano, sama, na własną rękę robiłam wszystkie badania hormonalne, TK jamy brzusznej. No i okazało, że jest guz, ale nie w nadnerczach, a w przysadce mózgowej.
I pewnie gdybym posłuchała jednej lekarki, że mam jeść dużo pietruszki i ograniczyć jedzenie tortów (dodam, że słodycze mogą dla mnie nie istnieć), to pewnie ta wspomniana pietruszka rosła by teraz na moim grobie.

Stąd dewiza na dzisiejsze czasy - PACJENCIE LECZ SIĘ SAM!!!
 
Lawendowy Sen na pewno wszystko będzie dobrze - nie ma innej opcji :tak: i jak to dobrze,że się uparłaś na badanie. Dzielna kobietka z Ciebie

475359Dobranoc12.gif
 

Załączniki

  • 475359Dobranoc12.gif
    475359Dobranoc12.gif
    58,3 KB · Wyświetleń: 92
Lawendowy - no mówię, dzielna, dzielna dziewczyna. Z ta pietruszką to nawet nie wnikam co miała na myśli ta lekarka. A z rakiem szyjki macicy jest tak, że to nie jest choroba genetyczna, dziedziczna (jak np. rak piersi - jak w rodzinie jest to ma się większe szanse na zachorowanie). Raka szyki macicy powoduje wirus (jest już szczepionka, ale w Polsce szczepi się dziewczynki, które nie rozpoczęły jeszcze współżycia) Moja siostra od lat mieszka w Szwecji i tam szczepi się wszystkie kobiety. Moja siostra się zaszczepiła po urodzeniu dwójki dzieci. Nie wiem dlaczego u nas nie można...
Na raka szyjki nie chorują podobno zakonnice :-)
 
Witajcie.
Kiwsia ja tylko dopiszę, że też mi się wydaje iż twój wynik jest ujemny. Wyraźnie masz napisane poniżej 1,6.
Co do usg to może któryś lekarz pomylił głowę z brzuchem??
Lawendowa nic się nie martw i trzymaj się dzielnie. Z programu cytologia jest zalecana raz na 3 lata, może dlatego lekarz tak uważa. Moja mama po konizacji robi raz na pół roku. Mnie lekarz robi raz na rok :) Poproś lekarza żeby na skierowaniu histopatologicznym napisał CITO, to wynik zrobią szybko. Powiedz, że jesteś do IVF przygotowywana itp.
 
reklama
Co do cytologii - to moja kuzynka zaniedbała to badanie na kilka lat (choć pracowała w służbie zdrowia) i ... nie żyje. Jak już leżała z licznymi przerzutami płakała, że ona już bedzie robić cytologię co roku, ale nie zdążyła. Bardzo ważne są badania profilaktyczne.
Co do jedzenia pietruszki... Jak teraz poszłam z Gośką do przychodni, pani doktor na poziom żelaza (168 przy normie do 120) powiedziała, że super, iż tak ładnie żelazo wchłania. Ale my się nie zgodziliśmy z taką diagnozą, bo na szczęście jest internet i można poczytać, o czym może świadczyć zbyt wysokie żelazo. Poza tym A. kiedyś obejrzał film na discovery o facecie, który miał tak złe samopoczucie, że uniemożliwiało mu normalne funkcjonowanie. Dopiero po długim czasie okazało się, że przyczyną było zbyt wysokie żelazo. No więc ja też nie popuściłam i pojechałam do profesora - szefa kliniki pediatrii, hematologii i onkologii - jestem o tyle zadowolona, że facet nie opowiadał głupot o dobrym wchłanianiu żelaza, ale od ręki zlecił badania wykluczające poważne przyczyny takich wyników krwi. Podobało mi się też jego podejście: Proszę pani, proszę się nie denerwować, bo choć może to być coś poważnego, to bardziej jest prawdopodobne, że to nic takiego, a tylko taka właściwość organizmu. Podobno wysokie żelazo występuje u osób, których przodkowie żyli wysoko w górach, bo organizmy ich przystosowane były do zbyt rozrzedzonego żelaza. Dot. to np. ludów kaukazkich. Mam nadzieję, ze tak właśnie jest, ale chyba lepiej wykluczyć, że nie dzieje się coś poważniejszego.

Ja dzis do szpitala na ktg. Nie lubię weekendowych ktg, bo wtedy przyjmują mnie do szpitala, a jak wyniki sa ok - musze się wypisywać na własne żądanie. Ale jakoś przetrwam tę nieprzyjemność.

Ciężko mi się oddycha, Mała potrafi położyć mi się chyba na płucach. Dziś w nocy budziłam, bo było mi tak duszno - zabawne, bo śniło mi się, że ... ktoś przynosi mi paczki z tlenem. :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry