A więc moja "koszulka lidera" przekazana ;-)
Dzięki Dziewczyny za gratulacje.
Jesteśmy w domu i uczymy się życia z córcią - za nami pierwsza kąpiel (wygląda na to, że przypadła do gustu) i różne, różniaste aktywności - ale jest pięknie.
Karmię piersią od początku (Nina okazała się być chyba największym ssakiem w okolicy ;-) ) i chyba nadciąga nawał - już dziś działałam z ciepłymi okładami przed i zimną kapustą po, piersi są gorące. Zobaczymy...
Co do CC i samopoczucia po -> kryzys tak naprawdę miałam w dniu pionizacji - kiedy trzeba było wstać i zająć się i dzieckiem i sobą - ale motywacja / hormony / cokolwiek innego powoduje, że już kolejnego dnia jest duuuuuzo łatwiej. Dziś czuję się już naprawdę dobrze.