Ja po poronieniach też miałam zdiagnozowaną nerwicę i do tego dochodziły epizody depresji
. Poroniłam 3 razy zanim zdiagnozowano u mnie poronienia nawykowe
To było coś strasznego, chyba nie muszę tłumaczyć… do tej pory miewam koszmary z tym związane... Gdy poszłam do kliniki leczenia niepłodności w związku z ciągłymi problemami z zajściem w drugą ciążę okazało się, że najlepszym wyjściem będzie dla mnie skorzystanie z możliwości in vitro, co tylko zestresowało mnie jeszcze bardziej
Mój partner najpierw chciał się wycofać, ale po czasie razem doszliśmy do wnioski, że skoro możemy starać się o dofinansowanie, to może warto spróbować... dodatkowo invicta zaproponowała nam opiekę psychologa, z którym zaczęłam umawiać się na sesje raz na jakiś czas. Nie ukrywam, trochę mnie to podniosło na duchu, mój stan psychiczny zdecydowanie się poprawił.