reklama

co jesc, a czego nie

reklama
Hej dziewczyny! spokojnie - każdy decyduje za siebie.
ja piwko uwielbiam i popijam po szklaneczce, a sery pleśniowe, no cóż kiedyś były dla mnie absolutnie the best i praktycznie tylko to jadłam, a im bardziej śmierdzące i rozlewające się tym lepiej - choć po otwarciu lodówki wydawało się jakby ktoś w całym mieszkaniu puścił wielkiego bąka ;D - mąż się wstydził jak przychodzili znajomi.
A teraz jakoś no nie mam na nie apetytu, wiec może organizm sam wie z czego rezygnować, ale jeśli tylko y mnie naszło to pewnie kapkę bym zjadłą - bo podążam za moim apetytem.
Trzymajcie się.
p.s. jutro wyjeżdżam na 2 tyg. - Meksyk - najbardziej mi będzie brakowało tego forum!!!! a zemną jadą same dziewczyny, które jak twierdzą "nie mają ciśnienia na dziecko", choć ich mężowie mają. I kto mnie tam zrozumie??? :(, tylko z wami czuje wspólny język w tym najistotniejszym teraz dla nas temacie...
 
aha!
a co do waszych sporów - idzia - młodość jest skłonna do radykalizmów ;) myśle ze z perspektywy drugiego dziecka patrzysz na wszystko dojrzalej
 
reklama
Moj lekarz uwaza, ze najgorsze jest wszystko to co zawiera wieksza ilosc cukrow, czyli chleb, ryz, kasze, ziemniaki, no i oczywiscie wszelkie slodzone deserki, jogurciki czy danonki! Nawet badania na ten temat robil. Ja mu wierze, ale co poradze na to ze mdlosci przechodza mi od kilku dni tylko po dwu fantazjach :laugh:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry