Hejka,
też chciałam się pochwalić - moja niunia wczoraj pierwszy raz sama stała - puściła się, bo brakowało jej rączek na zabawki.
Ale poza ty, jak już pisałam na innym wątku nauczyła się bronić przed starszym braciszkiem ciotecznym - różnica wynosi 4,5 miesiąca i Wiktorek ciągle ją czymś walił. A to jakąś zabawką, a to konewką, a to miską, co mu w ręce wpadło i najlepiej po głowie. Od czasu do czasu też ją przewracał jak sobie siedziała spokojnie. A przebywają ze sobą codziennie przez 8h, więc trochę już oberwała.
Ale skończyła się bezkarność małego terrorysty))). Teraz jak tylko on się zbliża to Ingunia już go wali po głowie)). Jest to cokolwiek śmieszne ale musimy niestety szybko ich rozdzielać, żeby sobie nie zrobili krzywdy. Nie muszę chyba tłumaczy, że obydwoje przy tym się drą.
Więc jak tylko zobaczymy, że Wiktorek znowu do niej leci w celu ataku (w innych celach mu się nie zdarza) to krzyczymy "Wojna!!" i rozdzielamy małe potworki.:-)