reklama

Czas dla mamy

Kasiula wyciaga sie jak tampon:tak: a w razie jak sie wysunie to wkladasz z powrotem. Ja wiem tyle co z internetu. Teraz lecze infekcje , czekam na okres a potem ide do gina i chyba w tym cyklu nie wezme tabsów , pogadam w nowym roku o tym pierscieniu z ginem.
 
reklama
W związku z tym , że moje najblizsze dziecko to praca magisterska , a zapachu prezerwatyw ( i momentu zakładania) nie znoszę ppstanowiłam wrócić do tabsów. Boje się okropnie , że utyję od nich co w przypadku novynette nastapiło. Lekarz przepisał mi Yasmin. Czekam teraz na okres. Miałam poszukac jeszcze cos na temat Nuvaring
oto co znalazłam
Wszystko o pierścieniu antykoncepcyjnym NuvaRing
Opinie na jego temat sa od super-optymistycznych , po grożenie wylewami , albo śmiercia. Czy któras z Was zna ten srodek?
zacheca mnie niska ilosc hormonu

Martolinka moja mama i ciotka maja yasmin. I nie tyja na nich a wrecz odwrotnie bo chudna, lub waga stoi w miejscu, to chudniecie moze byc spowodowane stresem ale nigdy nie przytyly ani kg na nich! Lekarz przepisal mojej ciotce ktora ma problemy z jajnikami, przechodzila operacje kiedys stwierdzajac ze sa to najlepsze tabletki anty. Okres skapy i krotki. Praktycznie bezbolesny. Ja bylam na novynette kiedys i takze przytylam. Teraz mam spirale i jestem bardzo zadowolona!!!!
 
Martolinka moja mama i ciotka maja yasmin.

ja brałam Yasmin przez 2 lata i nic nie przytyłam. Do tego miałam super cerę :)
Wadą było to że przez pierwsze pół roku a może nawet rok miałam straszne skoki adrenaliny - musiałam nad sobą mocno panować, żeby nie wybuchać o byle co jak wulkan.

A tak generalnie jak czytam temat tego naszego wątku "czas dla mamy" to myślę sobie że ja już nie pamiętam co to jest... Wczoraj moja przyjaciółka, też mama napisała mi w sms smutną prawdę "dziecko jest wspólne moje i jego, ale tylko moje życie przestało istnieć". Może to dramatycznie brzmi, ale jak chodzę 2 tydzień z niewydepilowanymi łydkami to tak właśnie to czuję - świat się kończy, bo przed ciążą to było dla mnie nie do pomyślenia...
 
Agrafka...ja mam to samo,myślę ze wiele z nas tak ma.
Kiedys...................zakupy, kosmetyczka, czyszczenie buzi, zabiegi na twarz, paznokcie raz w tygodniu, depilacja woskiem - all od pępka w dól raz w msc u kosmetyczki...., fryzjer w W-wie raz na dwa msc....czułam sie po prostu ładna, zadbana....
teraz............ach szkoda gadać.........czuje się mamą nie kobietą, kochanką....buehehehehhehehehe.......w nocy ciepłą piżamkę i skarpetki zakładam, spię z małym......krążki, tabletki i inne mi są niepotrzebne ;/ bo dni płodne są w określonych dniach więc daję radę, zresztą nigdy nie brałam takich rzeczy.
byc moze dlatego ze siedzę w domu, poszłąbym do pracy ale mam za daleko do starej pracy :( już do niej nie wrócę.
no ostatnio zaszalalam i poszłam do kosmetyczki zrobić brwi, nogi golę żyletką męza i ja mam do obrobienia całosć, nie tylko łydki ;p bo od golenia żyletką zarastam jak małpa.
Smutne ale prawdziwe :)
 
A ja powiem Wam , że nigdy nie czułam się bardziej kobieco i seksownie:tak: Czuję , że to mój czas. Kończę studia, myślę o następnej szkole, praca:tak:, może włąsna firma .
Mąż mi bardzo pomaga . Mogę wyjść kiedy potrzebuje, on zajmie sie synem tak dobrze jak ja. Raz na jakis czas ide potańczyc, do fryzjera, wieczorem jest czas na ksiazke , gre w Jenge , czy inne "zabawy";-)
Czasem kasy brak , ale jak u kazdego:tak:
Nasze dzeici są coraz bardziej samodzielne- oby nie całkiem - przynajmniej nie tak szybko:cool2:
 
Ah dziewczyny ja czuje sie tak samo. Stale siedze w domu, jak nawet gdzieś wyjdziemy to ja i tak zajmuje sie mala. Mój N sie relaksuje a ja nie. I niestety to co napisała Agrafki kolezanka jest prawda i dotyczy wiekszosci z nas. Smutne ale prawdziwe. Gdzie w tym zyciu jest czas dla "nas"?? Nie ma go. Wszystko obraca sie wokół dziecka i męża, oczywiscie bardzo sie ciesze ze jestem mama, jestem z tego dumna i nie wyobrazam sobie zycia bez mojej królewny, ale czasami chciałabym odsapna, odetchnac, nie myslec o mleku/pampersach/obiadkach.
 
A ja powiem Wam , że nigdy nie czułam się bardziej kobieco i seksownie:tak: Czuję , że to mój czas. Kończę studia, myślę o następnej szkole, praca:tak:, może włąsna firma .
Mąż mi bardzo pomaga . Mogę wyjść kiedy potrzebuje, on zajmie sie synem tak dobrze jak ja. Raz na jakis czas ide potańczyc, do fryzjera, wieczorem jest czas na ksiazke , gre w Jenge , czy inne "zabawy";-)
Czasem kasy brak , ale jak u kazdego:tak:
Nasze dzeici są coraz bardziej samodzielne- oby nie całkiem - przynajmniej nie tak szybko:cool2:

Marta bije od Ciebie takie szczęście i optymizm, ze szok!!! :-)Podziel się :tak:
Ja jestem całkiem podłamana Cycem i mam sie na gorę przeprowadzic a ciągle z niej przychodzę spłakana, proszę Boga zeby to cierpienie się skonczyło bo nie mam już siły :-( Swiąt nie będę miała znowu bo głowa zaprzątnięta tym co się stało. W ubiegłym roku też miałam swięta z głowy bo też coś się działo....
Mam dość i nie chcę tych swiat... :-( To smutne!
 
reklama
A ja mam momenty kiedy czuje ze kwitne a pozniej cos sie dzieje i przywraca mnie do ziemi.... Masakra. Ja sama na swieta nie mam najmniejszej ochoty. Prezentow napewno nie bedzie, Oli dostanie cos malego ale sami sobie nie robimy w tym roku. Mam nadzieje tylko ze bedzie z nami tata choc nawet gdy bedzie to atmosfera nie bedzie za ciekawa. Pocieszam sie tylko ze wszyscy sa zdrowi a to przeciez najwazniejsze.
Moj maz mi pomaga i w sobote wychodze sama z kolezankami, bez kasy ale co tam, po prostu wyrwe sie z domu na noc. Zabieraja mnie na jakas potancowe wiec moze odreaguje troszke.

A na ten moment zycze Wam dziewczyny lepszego samopoczucia ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry