Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
Olla, ja też trzymam kciuki cały czas. Dzidzia wytrzymaj i nie daj się, bo wszyscy czekamy!!!
Anni, w tym sęk że Weronika lubi (a przyjnajmniej do ostatnich wypadków lubiła) jeździć do Babci. Moja Mama i Ciotka bawią się w niańki i zawsze jest tam ktoś, kogo Weronika ma do zabawy na wyłączność (jeszcze czasem moja Siostra dołącza). My w domu nie mamy szans ani sił żeby jej tyle czasu poświęcać, a tam jest niby królowa rządząca swoim dworem. To niby czemu miałaby tego nie lubić????;-)Ale szczerze mówiąc ja już sama się boję. Wyobraźcie sobie co ja dziś rano przeżyłam jak zobaczyłam że dzwoni Babcia o godz. 8.30!
Gdyby później, to ok, bo Weronika do domu dzwoni i opowiada co robi albo gdzie idzie, ale o takiej porze to już wiedziałam że coś się musiało stać. No i prawie zawał przeszłam odbierając telefon i krzycząc do słuchawki "co się znowu stało???!". Na razie uszko bolało ją dwa razy - rano u Babci i potem po 17tej. Po podaniu syropu przeciwbólowego jest spokój, aczkolwiek jestem przygotowana na nocną pobudkę i podanie następnej porcji leku. To i tak rzadko, bo jak ma zapalenie ucha to wyje średnio co 2-3 godziny mimo podania leków. No, ale do lekarza iść musimy, bo przed wyjazdem musi się wyleczyć. No cóż, z dwojga złego lepiej że to wyszło teraz a nie za tydzień.;-)
Emmila, powiem tak: dziecko rozumiem, u mnie też bajzel na okrągło i wszystkie zabawki i klocki się walają po całej chałupie, ale "duże dziecko" to za coś takiego bym patelnią zabiła. Ja niestety nie należę do pedantów, sprzątać nie lubię i robię to jak muszę - wychodzę z założenia że to dom jest dla mnie, a nie ja dla domu i jeszcze po robocie nie będę ze ścierą codziennie latać. Za to po prostu NIENAWIDZĘ jak ktoś mi rozwala wszystko po mieszkaniu (dla Magdy robię w tym wypadku wyjątek). No więc jakby mi Małż taki numer odwalił jak Twój, a słowne upomnienie by nie podziałało, to jest jeden sposób - wszystko co by zostało na podłodze, znalazłoby się nie w pralce a w śmieciach. I to bez informowania go o tym fakcie. Jakby w pewnym momencie nie miał co na dupę założyć to może by się nauczył.
Anni, w tym sęk że Weronika lubi (a przyjnajmniej do ostatnich wypadków lubiła) jeździć do Babci. Moja Mama i Ciotka bawią się w niańki i zawsze jest tam ktoś, kogo Weronika ma do zabawy na wyłączność (jeszcze czasem moja Siostra dołącza). My w domu nie mamy szans ani sił żeby jej tyle czasu poświęcać, a tam jest niby królowa rządząca swoim dworem. To niby czemu miałaby tego nie lubić????;-)Ale szczerze mówiąc ja już sama się boję. Wyobraźcie sobie co ja dziś rano przeżyłam jak zobaczyłam że dzwoni Babcia o godz. 8.30!
Gdyby później, to ok, bo Weronika do domu dzwoni i opowiada co robi albo gdzie idzie, ale o takiej porze to już wiedziałam że coś się musiało stać. No i prawie zawał przeszłam odbierając telefon i krzycząc do słuchawki "co się znowu stało???!". Na razie uszko bolało ją dwa razy - rano u Babci i potem po 17tej. Po podaniu syropu przeciwbólowego jest spokój, aczkolwiek jestem przygotowana na nocną pobudkę i podanie następnej porcji leku. To i tak rzadko, bo jak ma zapalenie ucha to wyje średnio co 2-3 godziny mimo podania leków. No, ale do lekarza iść musimy, bo przed wyjazdem musi się wyleczyć. No cóż, z dwojga złego lepiej że to wyszło teraz a nie za tydzień.;-)Emmila, powiem tak: dziecko rozumiem, u mnie też bajzel na okrągło i wszystkie zabawki i klocki się walają po całej chałupie, ale "duże dziecko" to za coś takiego bym patelnią zabiła. Ja niestety nie należę do pedantów, sprzątać nie lubię i robię to jak muszę - wychodzę z założenia że to dom jest dla mnie, a nie ja dla domu i jeszcze po robocie nie będę ze ścierą codziennie latać. Za to po prostu NIENAWIDZĘ jak ktoś mi rozwala wszystko po mieszkaniu (dla Magdy robię w tym wypadku wyjątek). No więc jakby mi Małż taki numer odwalił jak Twój, a słowne upomnienie by nie podziałało, to jest jeden sposób - wszystko co by zostało na podłodze, znalazłoby się nie w pralce a w śmieciach. I to bez informowania go o tym fakcie. Jakby w pewnym momencie nie miał co na dupę założyć to może by się nauczył.



no i mówię mu, że jadziećmi się zajmuję, sprzątam, gotuję piorę itd.
Mnie coś ostatnio też ucho bolało - dokładnie raz i to przez jakiś kwadrans
I cholera wie co to było, ale się nie powtórzyło.
Z prostego powodu - ja tego nie mogę robić, a gdy Małż wraca to bardziej mi zależy, by zajął się Małym (który o tej h już świruje) niż latał z odkurzaczem... No i tak sobie brniemy po kostki w kociej sierści 
więc teraz zabieram się za dom 
- na szczęście dorwał ołówek to sie zmyje.
Ja wczoraj rano dałam Madzi flachę i potem pojechałam do Babci po Weronikę, potem poszłam z Magdą do sklepu, potem wzięłam się za obiad i sprzątanie łazienki. Skończyłam ok. 18tej, trochę odpoczęłam, dziewczyny naszykowałam do snu i ok. 21szej poszłam się kąpać. Mój Mąż cały ten czas spędził albo przed kompem albo przed TV. Wychodzę z wanny, a Magda zaczyna wyć bo głodna. Idę do kuchni, patrzę, a tu ani butelki czystej nie ma, ani wody na mleko zagotowanej. Powiedziałam gadowi, że mógłby się tym zająć wcześniej i pomyśleć, bo przy nim to by dzieciak z głodu umarł, zanim by wymyślił że coś trzeba zrobić. A on mi bezczelnie na to, że dlaczego mam do niego pretensje, przecież też byłam cały dzień w domu.