Esiu, dużo zdrówka dla Małgosi. Kciukasy zaciśnięte!!! Dobrze że Ty i Piotruś powoli wychodzicie z choroby.
Btw, czy chcecie cudny, grubiutki biały sweterek? Bo ostatnio znalazłam u siebie w głębinach szafy. Leżał zapomniany i Magda ani razu na sobie nie miała.

A, no i mam super czapulkę zimową i rękawiczki - też już dla Madzi za małe.
Izka, zazdroszczę śniegu, choć ja lubię śnieg tylko jak się zima zaczyna i później do Nowego Roku. A potem to mógłby już zniknąć.
Szopka zazdroszczę choinki.

A co do zabawek, to masz rację, tylko ja nie mam gdzie ich chować. Obawiam się że w Święta to będzie masakra, bo mi się dziewczyny nie będą mogły zdecydować czym się bawić najpierw.
Elmaluszek, czekamy na Ciebie.
Olla, kciuki za pracę odpalone. Też mnie ciekawi w jakiej "branży", więc daj znać co i jak.
U mnie jest coraz gorzej.

Lekarka się śmiała, że niedługo powinno mnie już wszystko ominąć, bo w dół mi schodzi. Zaczęło się od kaszlu - tu już lepiej, choć jeszcze kaszlę, ale już nie tak jak poprzednio. Potem był żołądek - w sobotę jak mnie znowu zaczynało boleć Mąż mi zapodał lufę z pieprzem. Przeszło, ale pysk mnie palił chyba z godzinę.

Za to żeby było weselej rano obudziłam się z bólem nogi. Olałam na początku, ale dziś musiałam pojechać do lekarza, bo chodzić nie mogę. Mam spuchniętą stopę - wyskoczyła mi pod kostką taka gula i boli jak diabli. Czuję to od pięty, przez całą nogę aż do biodra. Na razie lekarka przepisała mi przeciwbólowe leki i dała skierowanie na RTG plus badania krwi i moczu, bo podejrzewa "dnę mocznikową" czy cóś takiego. Cholera mnie trzaska że nie wiem!!! Wiem że w pewnym wieku jak się człowiek budzi i nic go nie boli to znaczy że nie żyje, ale szczerze mówiąc byłam pewna że to trochę później będzie...
A kanapę wkleję jak odnajdę wenę do jakiejkolwiek roboty. Ale wygodna jest, nie powiem!
