Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
Aniajw, nie martw się, ja mam taką rodzinkę.
Zawsze tak było że jak ja albo mój Mąż coś mówiliśmy do Weroniki to moja: Babcia lub Mama lub Ciotka - zawsze wiedziały lepiej i wcinały się w pół słowa. Nie rozumiem jak to jest że zawsze znajdzie się ktoś kto wie lepiej od Matki i Ojca jak dziecko chować.

Kingud, no na razie jeszcze nic nie wymyśliłam innego jak te kolczyki. Weronika bardzo by chciała albo te koraliki Bindiz (czy jak to się pisze) albo Moon Sand. Ale u nas problemem jest Magda - koraliki może pożreć, a piach rozsypie gdzie się da i po ptokach. Ja jednak ciągle obstaję przy kolczykach.
Zawsze tak było że jak ja albo mój Mąż coś mówiliśmy do Weroniki to moja: Babcia lub Mama lub Ciotka - zawsze wiedziały lepiej i wcinały się w pół słowa. Nie rozumiem jak to jest że zawsze znajdzie się ktoś kto wie lepiej od Matki i Ojca jak dziecko chować.

Kingud, no na razie jeszcze nic nie wymyśliłam innego jak te kolczyki. Weronika bardzo by chciała albo te koraliki Bindiz (czy jak to się pisze) albo Moon Sand. Ale u nas problemem jest Magda - koraliki może pożreć, a piach rozsypie gdzie się da i po ptokach. Ja jednak ciągle obstaję przy kolczykach.


Zawsze staram się wtedy brać Nati i iść do drugiego pokoju, ale nie zawsze jest taka możliwość. A zresztą same wiecie jak to jest
A Ty kochana nie narzekaj, bo poszykujesz, poszykujesz, a potem skorzystasz i się skujesz.;-)
Zrobiłam sobie jeszcze jedną kawę i modlę się aby najbliższe 3 godziny szybko minęły, bo inaczej spadnę pod biurko.