Gosia-gratuluje 8 okienka...Juz prawie meta:-)
Ja na poczatku tez mialam wielki bunt ze mieszkam w
Niemczech,(brak znajomych,bariera jezykowa itd)ale po jakims czasie jak mialam juz mala na swiecie ,a jechalam do Polski to brakowalo mi wielu rzeczy...wind w sklepach,podjazdow dla wozkow,a jak juz byly o jakies takie niewymiarowe bo nie dalo sie wozkiem wjechac....Nie mowie juz jaki problem mialy mamy z trojkolowcami...Dziecka nie mialam ani gdzie przebrac ani nakarmic...Normalnie masakra...a jak wogole widze sklepy dzieciece na pierwszym pietrze i bez windy to wogole tylko stukac sie w glowe...W restauracjach tez brakuje mi np.krzeselek do karmienia bo tu praktycznie w kazdej takie sa...Takze teraz doceniam tu te wszystkie rzeczy...Wszystkie leki na recepte mamy tez tu za darmo do 18 roku zycia...A w polsce nie dosc ze zapisuja na byle katar pol siatki lekow to jeszcze sa cholernie drogie!!!!
Ale jak juz jestem w polsce i wyrusze do swoich znajomych to jestem w 7 niebie...Co jak co ale na ojczyznie najlepiej....:-)