Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
Ja dziś z Żabą poleciałam do lekarza, bo zauważyłam, że sączy się jej ropka z sutków, a poza tym, na piersiach porobiły jej się guzołki. Strasznie się tego boję, bo ja w wieku 7 dni miałam operowane piersi, ponieważ mi też tak ciekło i położna w szpitalu mi wyciskała tę ropę i tak zapaskudziła że mi się wrzody porobiły. Teraz np. prawą pierś mam mniejszą od lewej i w niej mam mniej pokarmu.
Lekarka zbadała Madzię i powiedziała, że to z powodu przejęcia ode mnie hormonów, bo cipcia też jeszcze spuchnięta, a przez jakieś 3-4 dni po porodzie też miała dość dużo wydzieliny z cipci. Póki co mam jej na piersi dokładać 2 razy dziennie sodę, żeby wyciągnąć tę ropkę. Ale najbardziej niepokoi mnie fakt, że mam jej zrobić USG jamy brzusznej z oceną nadnerczy, bo lekarka powiedziała, że zobaczymy jak te hormony na organy wewnętrzne wpływają. Zaczynam się bać...:-(
Lekarka zbadała Madzię i powiedziała, że to z powodu przejęcia ode mnie hormonów, bo cipcia też jeszcze spuchnięta, a przez jakieś 3-4 dni po porodzie też miała dość dużo wydzieliny z cipci. Póki co mam jej na piersi dokładać 2 razy dziennie sodę, żeby wyciągnąć tę ropkę. Ale najbardziej niepokoi mnie fakt, że mam jej zrobić USG jamy brzusznej z oceną nadnerczy, bo lekarka powiedziała, że zobaczymy jak te hormony na organy wewnętrzne wpływają. Zaczynam się bać...:-(
Na całe szczęście już po 2 dniach mi to wszystko poznikało, ale póki co starałam się unikać patrzenia w lustro, bo mi włosy dęba stawały.
w końcu w jednej klinice się udało. no i do 11go lipca życie w niepewności, co dalej. jedno co, to mam nadzieję, że będzie tak jak lekarz powiedział, że istnieje szansa na to, że to krwawienie samo ustąpi i nie trzeba będzie z tym nic robić (że ta zmiana to tak jak siniak i potrzebuje czasu, żęby się wchłonąć, a nie coś co trzeba operować)