No niestety dziewczynki, z tymi gośćmi to tak jest właśnie. Ale Wy to i tak macie dobrze, bo jesteście u siebie i jak już macie dość, to możecie dać "subtelnie" do zrozumienia że poszła won!!! A ja co mogę??? Goście do Małej się nie narzucają, bo najczęściej niestety przyjeżdza mój szwagier i siostrzenica Męża z synkiem. Kiedyś chyba ich zapytam czy domu własnego nie mają, bo są u nas conajmniej co drugi dzień (na mijankę, więc prawie codziennie mam gości w domu).

No a ponieważ zawsze prawie siedzą u Teściowej w pokoju to mogą powiedzieć że do niej przyjechali. A ja niestety nie mieszkam u siebie i nie mogę ich wyprosić. Uwierzcie mi, że często baaaardzo bym chciała, bo niestety nie respektują tego, że w tym mieszkaniu są małe dzieci i kopcą papierochy. Na razie nie ingeruję jakoś gwałtownie, bo jest ciepło i po prostu cały czas jest balkon otwarty, a jak się nie da wytrzymać, to zamykam drzwi do naszego pokoju i gó... mnie obchodzi co oni o tym pomyślą. Ale jak zacznie się jesień i balkon będzie zamknięty, to niestety zrobię się chamska i pogonię towarzystwo. Poza tym, siostrzenica Męża jest tak bezczelna, że ona siedzi u Teściowej, ale jej mały lata wszędzie i najczęściej jest u nas - tam gdzie zabawki, i na mnie spada opieka nad nim. Wpada, robi totalny bałagan, wszystko przewraca do góry nogami, drze się, biega itd. Szlag mnie trafia i też już zaczęłam być niegrzeczna i po prostu wołam jego mamusię i każę jej zająć się dzieckiem. Kiedyś wyobraźcie sobie przyjechała (jak były upały) - a ja akurat wychodziłam na spacer z Madzią. Już prawie wyjeźdzam z domu, i słyszę że ona chyba zamknęła balkon. Pytam ją czy zamykała a ona na to że tak, bo Kuba lubi wychodzić. Wkurzyła mnie totalnie, i kazałam jej balkon otworzyć bo jest upał, a ja potem nie zamierzam się dusić w mieszkaniu, a ona jest od tego żeby dziecka pilnować. Mówię Wam, jak słyszę dzwonek do drzwi, to mi się nóż w kieszeni otwiera.





