Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
Magda też jest super towarzyska i jak za długo już sama leży i ma dość już rozmowy z milczącymi misiami, to woła żeby ktoś przyszedł. Jak nikt nie pojawia się po dobroci to jest wrzask. A jak do niej przyjść i zagadać, oooo, to wtedy konwersacja całą gębą. Mamy w repertuarze już dość sporo dźwięków wśród których wyróżniamy gulgotanie i guganie, oraz obracanie jęzorem we wszystkie strony jak żaden sensowny dźwięk nie chce się wydobyć. No i ten uśmiech!!! W tej chwili Magda nie śmieje się już ot tak sobie, tylko wtedy gdy rozmówca sam się do niej śmieje lub gada. Ostatnio mnie rozwaliła zabawą we wkładanie smoka. Ja jej usiłowałam wcisnąć, dziugałam ją w usteczka, pocierałam, a jak włożyłam, to kręciłam smokiem żeby załapała ssaka. A ona wypychała smoka i śmiała się nie tylko buzią, ale i oczkami, bo aż je mrużyła. Wyglądało to tak, jakby się całkiem świadomie ze mną przekomarzała mądralka.


:-)
Zmiana nastąpiła po dwóch zdarzeniach - przede wszystkim posmakowała smoczka, i tam jej zatykałam pierwszy wrzask smokiem, jak już się uspokajała to porzucała smoczka z buzi. A dodatkowo właśnie ta lokomotywa pluszowa którą tam zostawiłam jak sprzątałam - to był przypadek. Ależ Zosia jest teraz tam szczęśliwa - serce rośnie.


