Dziewczynki moje najukochańsze!!!
Bardzo bardzo Wam dziekuję za wszystkie piękne i ciepłe słowa wsparcia. Jesteście nieocenione
Minęły równo 4 tygodnie od czasu diagnozy, niewiarygodne jaki ten gnojek okazał się złośliwy

Jeżeli można mówić o pięknym przeżyciu śmierci to takie właśnie było, mama była w swoim domu do końca, my rzuciliśmy wszystko, pracę, obowiązki i byliśmy przy niej cały czas (drugi syn z rodziną tak samo- przyjechali z Anglii), siedzieliśmy z nią do końca, mówiliśmy o tym jak tam będzie pięknie, że tata czeka, że nie będzie bolało, a jej łezka spłynęła i zaczął zwalniać oddech, aż ustał....Wiem, że słyszała nas do końca. I nadal słyszy

Jest nam cięzko, ale trudniej było chyba wtedy gdy usłyszeliśmy ten wyrok i to, że nie możemy nawet zacząć żadnej walki... Tak naprawdę krótko przed jej odejściem modliłam sie, żeby Bóg już jej oszczędził cierpień....
Jest dobrze... teraz tylko te wszystkie formalności, pojutrze pogrzeb.
No i powrót do życia.
I do Was
Już na spokojnie i na wesoło...
Ostatni raz tak tylko o sobie i moich problemach, obiecuję, że po środzie powrócę "jak za dawnych lat"!!!!!
Dziękuję raz jeszcze