no i juz jestesmy po szczepieniu, dzieki za kciuki, chyba tez dzieki nim poszło szybko i sprawnie i bez zadnych akcji ku mojej radości
dałam jakos rade sama a i Mati był lekko zaspany (obudził sie przy lekkiej mojej pomocy o 13:50 a w ośrodku bylismy o 14:10) wiec nie był bardzo absorbujący
czekajac zabawił sie moim portfelem, u pani doktor nie był skory do wspólpracy jak go badała bo odpychał ten stetoskop a ta baba do nas: "no albo zabawa albo badanie" idiotka

to ja mówie do Matiego "musisz byc grzeczny bo bardzo denerwujesz pania doktor" tylko spojrzała na mnie brzydko, wiec ja "zabiłam" wzrokiem, głupia...
szczepienie szybko i gładko, po wkłuciu Mati ryknął płaczem ale szybko dostał mój portfel i juz było po płaczu

trzymajcie kciuki zeby wszystko było ok i żadnych objawów poszczepiennych
no i teraz dopiero bilans dwulatka
no chyba ze zdecydujemy sie na ospę wietrzna...
teraz zjedlismy obiadek i Mati oglada bajke
od wczoraj mój dom przechodzi atak much, pełno tego cholerstwa jest, chyba tak do ciepła idą, wchodza chyba przez garaz (bo tam ich pełno) jak otwieram drzwi jak chodze do kotłowni zagladac do pieca