reklama

Czerwiec 2011

He he no rzeczywiscie Forever wywołałaś ;-)
A co do dziadka, radzi sobie rewelacyjnie, mała na początku trochę nieufnie go traktowała, ale teraz śmieje się jak go widzi i krzyczy dia-dia. A dziadek na początku kilka wpadek zaliczył - pampers tyłem na przód albo źle założony - potem musiał przesikaną Werkę przebierać, ale ogólnie jestem mega zadowolona z rozwoju sytuacji i dobrze ze stało się jak się stało. Wiem przynajmniej ze dziecko jest w dobrych rękach.

Ja też okropny strachodup dentystyczny. Jak słyszę wiertełko dentystyczne albo poczuje zapach gabinetu dentystycznego to mam mroczki w oczach ;-)

A jeszcze Trasiu, Ty październikowa Małgorzata??? Ja lutowa, ale przyjmij od imienniczki spóźnione najlepsze życzenia imieninowe :-))
 
Ostatnia edycja:
reklama
andareil i ja jeste stradochup dentystyczny, bez znieczulenia nie maja sie prawa do mnie zblizyc:-D
trasia kochana ja tam pewnie tez bym ryczala, w ogole to wspolczuje ci, ja wiem co przechodzsz bo ja tez pracowalam w ciazy a czulam sie koszmarnie a zarobic musialam, tulam cie mocnoooo
dziewczyny ja wcale dobrego nastroju nie mam, tzn mam dopiki jestem w szkole ( bo to szkola siostr urszulanek i naprwde jest super) ale jak wychodze czuje sie potwrnie, jestem wykonczona tym wszystkim i dodatkowo sytuacja z niania. po prostu mam dosc, jestem mega zmeczona i niewyspana. do tego norbert dostal dzis ataki histerii, po prostu szalu dostal a ja nie wiedzialam co robic, w kocnu dałam mu viburcol i wyl lacznie 35 min i to przy nowej niani. po prostu czulam sie okropnie:-(:-(:-(:-(:-( jestem tak strasznie zla na stara nianie ze nie moge z nia rozmawiac nawet a przychodzi jeszcze do jutra( o czym jeszcze nie wie bo ona mysli ze jeszcze miesiac bedzie pracowala- kuzwaaa co za dziewczyna posrana)

saffi to u cciebie tez cos bylo nie tak z niania:/ o wspolczuje, ale chyba jak wiekszosc zlych sytuacji pozniej dobrze sie konczy, ja mam taka nadzieje
 
Marta ja też miałam przejścia z nianią, wiec rozumiem Ciebie doskonale Moja w sobotę wieczorem napisała mi smsa, ze leży w szpitalu i nie może już opiekować sie Weroniką, a w poniedziałek na 7 miała stawić sie do pracy. Masakra, co ja wtedy przeszłam... całe szczęście ze teść na emeryturze i zgodził sie zająć dzieckiem.. I u Ciebie się ułoży...
 
Hej...
Martusia, oj, kiepsko, ale będzie dobrze! Mój gargulec za to w końcu się przystosował- od dwóch dni mogę na względnym luzie opuścić rano dom i iśc do pracy. Za to wczxoraj w nocy i dzisiaj w ciagu dnia w ramach atrakcji urządziłpiekilną histerię. Pojęcia nie mam czemu! Dzisiaj w dodatku w sklepie pod moją szkołą! Matko, mam nadzieję, że nikt nas nie widział, bo stwierdzą, że p. psycholog nieudolna w kontakcie z własnym dzieckiem:-D co do pracy- mam podobnie- praca w szkole widocznie rulez!:-) Dzieci są boskie! tylko też mi jednych kwalifikacji brakuje ( przygotowania ped. co mnie dobija, bo mam skończoną psychologię a w ramach niej kurs rozszerzający z ped., studium socjoterapii i 1 rok pedagogiki.)
więcej napisać nie dam rady, dziewuszki, trzymajta się tam wsztyskie cieplutko!!!:)
 
A Saffi, jeszcze chciałam napisać, że mnie też przez jakiś czas pilnował dziadek ( był na rencie) i było suppper! Nawet nauczył się kitki wiązać:) Rano pozwalał oglądać mi bajki w łóżku i mogłam na śniadanie pić kakao i wcinać chleb z miodem ( mama z babcią w życiu by nie pozwoliły na tyle słodkości!:)) Ach, zazdroszczę Werce, dziadki są super! Gdyby dziadek Miesia mógł się nim zająć byłoby suuuuper! Uwielbiają się!:tak:
 
mnie tata wychowywał prawie do konca podstawówki :) rano czesał kitki, zawoził i odwoził ze szkoły sniadania robił i zawsze rano ogladalismy bajki przed pojsciem do szkoły :-D:-D jedyny minus a moze nie minus ze do 5 roku zycia mowilam do niego mamo :-D:-D
 
reklama
witam porannie

u nas ta noc to był koszmar, chyba ze 2 lub 3 godziny Mati nie spał (a tym samym i ja), zero płaczu po prostu oczy jak 5zł i nie wiadomo czego oczekiwał, M A S A K R A :wściekła/y::no::wściekła/y:

także mój wczorajszy dobry nastrój i optymistyczne nastawienie odeszło w siną dal...
pewnie nie skoncze okien na górze bo podczas drzemki Matiego pewnie sie położe spać

a jakby tego było mało to wczoraj skończył mi sie gaz, podczas gotowania wody na mleko dla Matiego, miałam taka kuchenke do pradu od rodziców, podłączyłam i nagle ciemnica w domu, patrze przez okno wszedzie w domach światło mają, uliczne tez świeca a to ta kuchenka korki wywaliła wiec z Matim na rekach w garażu z latarką włączałam korki :baffled:
na szczescie od rana zadzwoniłam po sąsiada i pojechał mi napełnić butle gazem, dobrze ze zadzwoniłam akurat w tej minucie bo juz miał wyjezdzac na grzyby, wiec mi sie udało...

oby ten dzień był lepszy niż wczorajszy wieczór i noc :dry:

miłego dnia babeczki
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry